Inauguracja 7 edycji Kęckiej Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej na orliku w Kętach

ALF_NowaWiesPrzedstawiamy relację z inauguracji siódmej Kęckiej Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej na orliku w Kętach. Autorem jest . Zapraszamy do lektury.

13.04.2015 19.00

FC Andrychów – Chłopaki z Ośki 2:2

Mecz rozpoczął się od wzajemnego badania sił i o ile można się było tego spodziewać po Chłopakach z Ośki bo na pewno jeszcze nie wymazali z pamięci inauguracyjnego „lania” 10:0 z tą samą ekipą w bliźniaczej ALF to sądziłem, że chłopaki z Andrychowa rzucą się do totalnego ataku i będą chcieli potwierdzić wysoką formę. Stara piłkarska maksyma mówi, że mecz meczowi nierówny i Ośka pałająca chęcią rewanżu wyciągnęła pozytywne wnioski z pierwszej lekcji od Andrychowian. Pierwsza warta odnotowania sytuacja miała miejsce dopiero w 10 minucie, kiedy Kamil Gondko łatwo poradził sobie z trójką obrońców Ośki i dograł do Marcina Kalińskiego ale ten w dobrej sytuacji posłał piłkę obok słupka bramki strzeżonej przez Dawida Śleziaka. 2 minuty później odpowiedzieli Chłopaki z Ośki i pierwsza groźna sytuacja przyniosła im prowadzenie. Lewą stroną przedarł się Jarek Kuder i dograł przed bramkę do Szymka Gałuszki, któremu pozostało już dopełnienie formalności. Chłopaki poszli za ciosem i w 15 minucie Przemek „Bako” Śleziak w zamieszaniu podbramkowym znakomicie dograł do Kudera i zrobiło się 2:0. Obie drużyny były chyba nieco zaskoczone takim obrotem sprawy i w pierwszej połowie jeszcze tylko Michał Kubacka trafił w słupek i obie drużyny miały chwilę czasu żeby przeanalizować to co wydarzyło się w pierwszej połowie. Plan na drugą wydawał się prosty: Ośka utrzymać bądź powiększyć przewagę a FC Andrychów jak najszybciej zdobyć kontaktowego gola. Ośce plan mógł bardzo szybko wypalić bo żółtą kartkę za zagranie ręką zobaczył Gondko. Chłopaki nie skorzystali jednak z szansy i gra bardzo szybko przenosiła się z jednej bramki pod drugą. Najpierw „Bako” zagrał „ze wnętrzniakiem” idealną piłkę do Kuby Januszyka ale Darek Siwek popisał się skuteczną interwencją. W odpowiedzi Grzegorz „Nalef” Cholewka mocno wbijał piłkę w pole karne Oski ale nikt z jego kolegów nie dołożył nogi do piłki. Przełom nadszedł w 42 minucie kiedy Januszyk oglądnął żółty kartonik a Andrychowianie złapali kontakt po uderzeniu Kamila Gondki przy bliższym słupku. 3 minuty później mieliśmy już remis po odważnej szarży aktywnego tego dnia Kubacki i pięknym woleju z linii pola karnego.  Wydawało się, że to popularni „plackorze” pójdą za ciosem ale chyba docenili swój wysiłek i uspokoili grę by nie nadziać się na kontrę. Na minutę przed końcem to Ośka mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść ale potężną bombę z woleja Kuby Januszyka piękną robinsonadą obronił Siwek. Mecz walki zakończył się remisem, który podsumuje stwierdzeniem: lepiej dwóch rannych niż jeden zabity!

Alumetal – Last Minute 2:3

Alumetal wraca do ligi po rocznej absencji a Last Minute jak sama nazwa wskazuje zebrali się w ostatniej chwili ale na pierwszym meczu w pokaźnej ilości aż 12 sztuk. Trudno wskazać było faworyta bo Alumetal postarał się o kilka posiłków z niegrającego już u nas KCP. Początek wymarzony dla ekipy Metalowców. Jerzy Kasolik już w 3 minucie dał im prowadzenie zaskakując Ireneusza Bułasia. Odpowiedź ekipy Lastów przyszła bardzo szybko. Mateusz Królicki zdecydował się na strzał z koła środkowego i piłka chyba z prędkością światła powędrowała wprost do bramki strzeżonej przez Wojtka Wiktora. Chwilę później przed szansą znów stanął bardzo aktywny w ataku Kasolik ale jego strzał z woleja głową obronił a raczej w nią dostał goalkeeper przeciwnika. W 13 minucie w zamieszaniu pod bramką Wiktora najprzytomniej zachował się Daniel Żmuda i szpicem skierował piłkę do siatki. Alumetal mógł bardzo szybko odpowiedzieć ale akcję 3:2 Młocka , Ulmana i Kasolika w ostatniej chwili przerwał wracający obrońca. Laści poszli za ciosem i po akcji Wolfa z Legieniem Artur ze stoickim spokojem posłał piłkę obok bezradnego bramkarza przeciwnika. Tuż przed przerwą dał o sobie znać Leszek Młocek i pokazał, że nie zapomniał jak się zdobywa bramki zmniejszając stratę swojej drużyny. Po przerwie mieliśmy sporo sytuacji i wzajemną wymianę ciosów ale zabrakło soli futbolu czyli bramek. Najpierw Alumetal po strzale Ulmana mógł doprowadzić do remisu. W odpowiedzi Konrad Grządziel przymierzył w poprzeczkę a Piotrek Wolf w sobie tylko znany sposób uderzając do pustej już bramki trafił w słupek. Od 42 minuty Alumetal nie zagroził już poważniej bramce Bułasia a beniaminek Last Minute mógł podwyższyć jeszcze prowadzenie ale precyzji zabrakło dwukrotnie Arturowi Legieniowi. Mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem Last Minute co można podsumować krótko: Ostatni często są pierwszymi!

Bajern – Stara Paka 6:6

Gdyby ktoś policzył strzały oddane przez obie drużyny w trakcie tego meczu to można było to porównać do prawdziwej kanonady artyleryjskiej. Oba teamy postawiły na ultra ofensywną grę nieco (Sylwek nazwał by to dosadniej) zapominając o defensywie. Przez pierwsze pięć minut Marcin Korczyk z Arturem Grządzielem chcieli sprawdzić wytrzymałość piłko chwytu za bramką Andrzeja Sadlika i niemiłosiernie pudłowali z dystansu. Dopiero w 6 minucie nowy nabytek Bajernu Robert Szłapa wygrał przebitkę z Jackiem Urbańskim ale uderzył niecelnie na bramkę Pawła Bryzka. Kolejne 5 minut to totalny szok dla Starej Paki kolejno Mariusz Żurek, Rafał Fabia i Michał Witkowski rozmontowywali ich obronę i dziurawili bramkę Bryzka. Przełom w tej części meczu nastąpił po nieporozumieniu w szeregach obronnych Bajernu kiedy Sadlik złapał piłkę podawaną przez swojego kolegę. Rzut wolny pośredni szybko rozegrali gracze Starej Paki i debiutant w ich szeregach Adrian „Majki” Majkuciński po raz pierwszy tego dnia ulokował piłkę w bramce. Kontakt już w 15 minucie Pace dał Korczyk sprytnie głową przecinając wrzutkę Jacka Urbańskiego. 3 minuty później Korczyk mógł dać remis swojej drużynie ale na wysokości zadania stanął bramkarz Bajernu. Co się jednak odwlecze to nie uciecze. W kolejnej Akcji Majki znalazł sposób na Andrzeja i do przerwy mieliśmy remis. Druga połowa to istne „daja vu” pierwszej! Najpierw po składnej akcji Bajernu Paweł Chierut zdobył bramkę na 4:3, Michał witkowski w 30 minucie podwyższył prowadzenie a pięć minut później Arkadiusz Brońka po pięknej kontrze całej drużyny do pustej bramki strzelił na 6:3. Wydawało się, że Bajeranci wyciągną wnioski z pierwszej części meczu i nie dadzą sobie wydrzeć pewnego prowadzenia. Nic bardziej mylnego! W 40 minucie strzał kolegi z zespołu poprawił Majkuciński i w debiucie zaliczył hat – tricka. Prawdziwym horrorem okazały się 3 ostatnie minuty meczu. Stara Paka zmieniła bramkarza i Paweł Bryzek zdobył w 47 minucie kontaktowego gola a to co wydarzyło się chwilę później ciężko opisać słowami to trzeba było zobaczyć. Ataki Starej Paki sunęły jeden za drugim i najpierw Adam Dąbroś mając przed sobą całkowicie pustą bramkę strzelił na …….. aut a w kolejnej akcji wyczyn kolegi nieco tylko poprawił Marcin Korczyk bo mając przed sobą identycznie pustą bramkę uderzył nad nią. Wydawało się, że już żadna siła nie odbierze Bajernowi zwycięstwa ale w ostatniej akcji Artur Grządziel sprytnie ograł Żurka a ten powalił go na ziemię i sędzia nie miał wątpliwości dyktując rzut karny. Pewnym egzekutorem okazała się sam poszkodowany i remis stał się faktem. Kanonda z Happy(dla Starej Paki) Endem!!!

15.04.2105

Profi – Księgarnia K3  7:2

Obie ekipy przystąpiły do meczu w nieco zmienionych (wzmocnionych) do poprzedniego sezonu składach. W ekipie Profi wystąpił nowy bramkarz Marek Mika oraz znany już z wcześniejszych edycji (m.in. drużyny Boangers) Łukasz Herzyk. Barwy K3 wzmocnili Marcin Złocki, Bogumił Socała oraz założyciel klubu (to wiem od Michała Wysogląda, który na temat K3 wie wszystk0) Kamil Krauzowicz.  Drużynie Michała ubył jednak jeden bardzo ważny element Piotr Mąsior i to było bardzo widoczne w tym meczu. Zaczął się on od niemalże huraganowych ataków Profi. Ataki na bramkę Wysogląda sunęły jeden za drugim i już w 4 minucie bardzo dobrze dysponowany tego dnia Mateusz Musiał trafił po rękach bramkarza K3 do siatki. Później Musiał zdecydował się na indywidualną akcję ale Wysogląd po raz pierwszy zrehabilitował się za niewielki błąd przy pierwszej bramce. Gra Profi nabierała coraz większego rozpędu jakby naprawdę sprawiała im niespotykaną przyjemność. Krzywdziak z Wilkiem rozmontowali obronę K3 ale ten drugi przymierzył w słupek, z dobitką pospieszył popularny „Krzywy” ale uwijający się jak w ukropie Wysogląd raz jeszcze stanął na wysokości zadania. Dopiero w 10 minucie nieśmiałą próbę ataku podjęli Księgarze ale długiej piłki od Przemka Gałuszki nie opanował Sokała. Profi nadal nacierali. Wilk po indywidualnej akcji strzelił przy samym słupku ale znów lepszy okazał się bramkarz a Herzyk chciał zbyt widowiskowo trafić angielką i wynik pozostawał bez zmian. W 23 minucie Wojtek Wilk znów obił słupek i wydawało się, że bramka Księgarni jest „zaczarowana”. Wtedy sprawy w swoje ręce znów wziął Musiał i po chytrym przejęciu na połowie rywali nie dał szans Michałowi na skuteczną interwencję. Do przerwy 2:0 z dużą przewagą Profi. Początek drugiej połowy nie zapowiadał zmiany obrazu gry. Musiał po raz trzeci obił słupek bramki Michała a Herzyk nie trafił w światło bramki w dogodnej sytuacji. Księgarze odpowiedzieli strzałem z rzutu wolnego Złockiego z którym nie bez problemów poradził sobie Mika ale w kolejnej akcji na 3:0 podwyższył Herzyk z narożnika pola karnego idealnie trafiając w długi róg. W 35 minucie powodzeniem zakończyła się jedna z kontr K3 i Pawiński zdobył bramkę dając swojej drużynie nadzieje na odwrócenie losów meczu. Profi pokazali w ciągu 5 minut, że nadzieje te są bardzo płonne. Kolejno Wilk, Musiał, Hawro i znów Wilk znajdywali bez problemów drogę do bramki rywali. Jedyne na co stać było Księgarnię to piękny strzał  na otarcie łez Przemka Gałuszki w okienko bramki Miki w 50 minucie. Faworyt wraca do walki!?

Kojoty – Desperaci 6:3

Kiedy obie drużyny stawiły się na orliku przyznaję się pomyślałem sobie: Chyba będzie kanonada Kojotów. Jak bardzo bym się pomylił i dlaczego jest tak piękna grą pokazał właśnie ten mecz. Było ostro, momentami bardzo ostro i stara przyjaźń między tymi zespołami( co tu dużo mówić w bardzo już zmienionych składach )poszła w niepamięć. Niektórych zachowań nie mam zamiaru opisywać i Ci, którzy wiedzą o czym mówię mam nadzieję przemyślą sobie sprawę.  Nie do mnie należy ocena pracy sędziego ale w takim przypadku pan Marek Cisiński zasługuje na najwyższą notę za okiełznanie dwóch rozdrażnionych ekip. Nie obyło się bez kartek ale taka jest piłka. Za dużo o wydarzeniach poza boiskowych więc wracamy na murawę. Kojoty pozyskały Łukasza Ryłkę i Bogusława Szczotkę z drużyny zeszłorocznych triumfatorów Ciepluchów i ich kadra robi spore wrażenie. Desperaci postawili na stabilizację i dołączył do nich tylko młody Adrian Wójcik. Początkowe piętnaście minut wprawiły wszystkich obserwatorów w osłupienie! Desperaci spokojnie zadawali kolejne ciosy niczym wytrawny bokser punktując rywala. W ataku szalał Michał Mroczek raz po raz niepokojąc Krzemienia w bramce Kojotów. Już w 6 minucie udało mu się go pokonać w sytuacji sam na sam (gdyby zachował więcej zimnej krwi to mógł wykluczyć bramkarza Kojotów bo przy jego minięciu był ewidentnie faulowany ale chwalę postawę fair). W 10 minucie Dawid Wróbel pomknął lewym skrzydłem i znakomitym strzałem z lewej nogo podwyższył na 2:0. Kojoty dopiero przy tym wyniku zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramka Daniela Wróbla(fantastyczny występ w bramce zawodnika, który w tamtym roku grał jeszcze w polu). Nowe nabytki kojotów Szczotka i Ryłko nie potrafili jednak pokonać wspomnianego Daniela. W 15 min kolejny cios zadali Desperaci. Kontrę znów wyprowadził Mroczek i dojrzał Radka Klebańskiego na wolnej pozycji a ten nie pomylił się w sytuacji oko w oko z Krzemieniem. Kojoty mogły wrócić do gry w 20 minucie ale po sprytnie rozegranym rzucie wolnym prze Szczotkę z Arkiem Orlickim do pustej bramki nie trafił Janek Królicki. Dopiero ostatni stały fragment gry w tej części meczu przyniósł nadzieję stadu na lepszą drugą połowę. Szczotka zagrał do Piotra Bogacza a ten posłał piłkę przez gąszcz nóg do siatki. Ostra narada w teamie Kojotów w przerwie przyniosła skutki już w pierwszej akcji drugiej połowy. Paweł Puchała trafił pięknie zewnętrzną częścią stopy w przeciwległy róg bramki nie dając szans bramkarzowi. Kontakt złapany i kojoty ruszyły do ataku. Remis w 32 minucie dał im Ryłko z rzutu karnego po faulu Pluska na Bogaczu. Taki wynik podrażnił Desperatów i na boisku rozgorzała walka o każdy centymetr murawy. W 37 minucie Krzemienia próbował zaskoczyć Karol Węglinski ale bramkarz stada spisał się bez zarzutu a w odpowiedzi Ryłko po indywidualnej akcji z prawej strony pola karnego wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie i ostudził trochę zapędy rywala w walce o korzystny wynik. Kojoty uzyskały przewagę w posiadaniu piłki a zmęczeni już przeciwnicy zaczęli popełniać błędy w kryciu. W 44 minucie Królicki trafił w słupek a minutę później skuteczniejszy okazał się Szczotka i uspokoił grę dając swojej ekipie dwubramkowe prowadzenie. Nadzieję na odwrócenie losów meczu mógł dać zielonym jeszcze Mroczek ale jego próbę powstrzymał Krzemień a jak mówi porzekadło niewykorzystane sytuacje się mszczą i Ryłko po kontrze w swoim debiucie w Kojotach skompletował hat – tricka. Mecz walki pokazujący tegoroczne ambicje Kojotów i zadziorność Desperatów!

FC Andrychów 2:2 Chłopaki z Oski
Kamil Gondko 1 1 Szymon Gałuszka
Michał Kubacka 1 1 Jarosław Kuder

 

Alumetal 2:3 Last Minute
Jerzy Kasolik 1 1 Mateusz Królicki
Leszek Młocek 1 1 Daniel Żmuda
1 Artur Legień

 

Bajern Kęty 6:6 Stara Paka
Michał Witkowski 2 3 Adrian Majkuciński
Arkadiusz Brońka 1 1 Marcin Korczyk
Rafał Fabia 1 1 Paweł Bryzek
Mariusz Żurek 1 1 Artur Grządziel
Paweł Chwierut 1

 

Profi 7:2 Księgarnia K3
Mateusz Musiał 3 1 Mateusz Pawiński
Wojciech Wilk 2 1 Przemysław Gałuszka
Adam Hawro 1
Łukasz Herzyk 1

 

Kojoty 6:3 Desperaci
Łukasz Ryłko 3 1 Michał Mroczek
Bogusław Szczotka 1 1 Radosław Klebanski
Paweł Puchała 1 1 Dawid Wróbel
Piotr Bogacz 1
MIEJSCE DRUŻYNA Mecze PKT. Z R P STOSUNEK BRAMEK
1 Profi Kęty 1 3 1 0 0 7: 2
2 Kojoty 1 3 1 0 0 6: 3
3 Last Minute 1 3 1 0 0 3: 2
4 Bajern 1 1 0 1 0 6: 6
5 Stara Paka 1 1 0 1 0 6 : 6
6 Chłopaki z Oski 1 1 0 1 0 2 : 2
7 FC Andrychów 1 1 0 1 0 2: 2
8 Alumetal 1 0 0 0 1 2:3
9 Desperaci 1 0 0 0 1 3:6
10 Księgarnia K3 1 0 0 0 1 2 : 7

Źródło:
Kamil Żmuda / KALPN

 

 

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*