Relacja z 15 kolejki ALF w Nowej Wsi

Orlikowy Miting RodzinnyPrzedstawiamy relację z 15 kolejki ALF w Nowej Wsi.

15 kolejka ALF

Orlik Nowa Wieś, New Village Stadium

4.09.2014

Bajer – KCP Team 4:12

Bramki:

Bajer: Mariusz Żurek 2, Rafał Fabia 1, Kamil Mas 1

KCP Team: Kamil Kozłowski 6, Grzegorz Cholewka 4, Rafał Janosz 2

Zimny, bardzo zimny, prysznic zgotowało KCP Team Bajerowi. Po ostatniej wiktorii nad mocnym zespołem andrychowskich oldbojów wydawało się, że brązowi medaliści poprzedniej edycji na dobre zaczynają wychodzić z zapaści, a tu kurcze! – okazuje się, że to nie jest tak do końca taka prosta sprawa.

Mecz rozstrzygnął się w pierwszych dziesięciu minutach, po których muzycy prowadzili już 4:1. Mając taki kapitał, wystarczyło im się już poźniej cofnąć na własną połowę i po przechwytach wykorzystywać swój największy atut czyli grę z kontry na kilka szybkich „klepek”. A że tych kontr i to jeszcze skutecznie finalizowanych było bez liku, skończyło się jak się skończyło. Tuzinkiem. W lwiej części zaliczonym przez duet andrychowian: Kamilą „Kozę” (alias Peszkę, tej ksywki uparcie się będę trzymał) Kozłowskiego ( ze swoimi sześcioma trafieniami znowu otarł się o alftricka!) oraz Grzegorza „Nalefa” Cholewkę (do pełnego zestawu swoje dwa grosze..dwie bramki.. dorzucił jeszcze – tym razem nowowsianin – Rafał „Janek” Janosz). Strzelcy strzelcami, ale zapomnieć nie można też o mocno pracującym w szeregach „pasiastych” Damianie Pałamarczuku. Zresztą cały zespól potwierdził, że jest głównym kandydatem do sięgnięcia po mistrzostwo ALF. Bajer? Przegrał, ale po walce i to jest jakiś tam nieśmiały i optymistyczny akcent na wyboistą przyszłość.

Orzeł – Kojoty 0:1

Bramki:

Kojoty: Jakub Gaweł 1

Twardy, wyrachowany mecz zespołów, które cały czas są (były?)w grze o trzecie miejsce. Dla Orła zaczął się fatalnie i skończył fatalnie. W 4 minucie Sylwek „Dziadek” Bączek popełnił spory błąd na przedpolu i najlepszy snajper kojotów, Kuba Gaweł, wykorzystał prezent umieszczając piłkę w siatce (później jednak golkiper walczaków w pełni zrehabilitował się, kilkukrotnie ratując swój zespół od utraty goli udanymi interwencjami). W okolicach 20 minuty poziom widowiska gwałtownie podniósł się, a to za sprawa zawodnika Błasiaka Tomasza, który nieskomplikowanym kopnięciem ze „szpica”, posłał piłkę daleko w hektary, a także zawodnika Mitoraja Krzysztofa – ten z kolei nie chcąc być chyba gorszym od rywala, kopnął futbolówkę mocno, wysoko i jeszcze dalej, hen, ponad ogrodzenie i rząd chałup, gdzieś na drugą, równoległą do New Village Stadium, uliczkę, co jest nieoficjalnym rekordem w historii ALF.

Do końca meczu czyli do 45 minuty bramek już nie zobaczyliśmy. Piszę do 45 minuty, a nie do 50, bo wlaśnie w tej minucie doszło do niebezpiecznego wypadku. Walczący o górną piłkę z Arkadiuszem Orlickim, Krzysztof Mitoraj upadł tak nieszczęśliwie , że nie obyło się bez interwencji pogotowia ratunkowego. Niestety, przy „okazji” (wiem.. wiem..niefartowne określenie) doszło do drugiego incydentu, z całkiem innej „półki” i – w konsekwencji – do czerwonej kartki dla harującego na nią od początku meczu w pocie czoła, walczaka Marcina Nowaka. A, że przewinienie było nad wyraz ciężkie resocjalizacja „alfowego recydywisty” będzie też nad wyraz długa..

W obliczu obu incydentów, kapitan orłów, Zbigniew Mitoraj zrezygnował z dogrania końcowych minut pojedynku.

PS Krzysztofowi Mitorajowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

 

Włatcy Stadionuf – Chłopaki z Ośki 5:6

Bramki:

Włatcy Stadionuf: Mateusz Gębołyś 4, Arkadiusz Bąk 1

Chłopaki z Ośki: Jakub Januszyk 2,Łukasz Kruk 1, Jarosław Kuder 1, Radosław Oczko 1, samobójcza 1

Scenariusz tego meczu ułożył się niemal identyczny jak w rundzie wiosennej. Wynik otworzyły Chłopaki z Ośki po pięknej, dwójkowej akcji Konrada Wrony z Jakubem Januszykiem. Wyrównał najlepszy snajper włatcuf, Mateusz Gębołyś, a potem mieliśmy już tylko obustronną wymianę celnych ciosów czyli akcji: bramkę za bramkę (na gola Łukasz Kruka odpowiedział niezawodny Gebołyś, na bramkę Kuby Januszyka ( z karnego), Arek Bąk, a na trafienie z dystansu Jarosław Kudra nikt nie zdążył już odpowiedzieć, bo to była 25 minuta).

Druga połowa zaczęła się dla kotłów fatalnie. Przemek Tomiczek niefortunnie wpakował piłkę do własnej siatki i po raz pierwszy w tym zaciętym meczu Ośka odskoczyła od rywala na dwie bramki. Do stałego, kontaktowego stanu rzeczy szybko doprowadził Mateusz Gębołyś, który w indywidualnej akcji przedarł się przez defensywę Ośki, ograł golkipera i spokojnie wprowadził piłkę do bramki. Włatcy Stadionuf , znani są z tego, że nie odpuszczają nawet w rozpaczliwie niekorzystnych sytuacjach, a tu sytuacja, owszem, była niekorzystna, ale do rozpaczliwej było jej daleko. Stąd i tak już dynamiczny i szybki mecz stał się jeszcze bardziej dynamiczny i jeszcze bardziej szybki (to naprawdę dobrze się oglądało !), a ekipa Legienia mocno przyparła do muru przeciwnika. Przyparła, ale tym samym stworzyła okazję do wyprowadzania groźnych kontr i właśnie po jednej z nich Radek Oczko strzelił szóstą bramkę dla Ośki. Nie był to jednak koniec emocji W 47 minucie włatcy , bodaj trzykrotnie z najbliższej odległości trafiali w bramkarza Ośki ( kapitan Legień kwitował to wszystko gromkimi, gardłowymi i bardzo niecenzuralnymi okrzykami, ale zmarnowanych sytuacji tym zaklęciem nie mógł już odczarować). W 48 minucie Mateusz Gębołyś zabrał „na klatę” piłkę po prostopadłym podaniu ze środka boiska, obrócił się i kopnął nie do obrony. 6:5. Na sekundy przed końcem Arek Bąk mógł wyrwać punkt dla swojego zespołu, ale pojedynek „sam na sam” z bramkarzem Ośki przegrał..

5.09.2014

 

Ultras Kęty – Oldboys Beskid Andrychów 3:2

Bramki:

Ultras Kęty: Wojciech Wilk 1, Grzegorz Kuder 1, Adam Hawro 1

Oldboys Beskid Andrychów: Zygmunt Mizera 2

Pierwsza połowa rozczarowała, choć zaczęła się ładnym, obiecującym trafieniem z głowy głową Wojtka Wilka. Później gra przeniosła się w środkową strefę boiska, a tam żaden z zespołów nie wywalczył sobie jakiejś większej optycznej czy też bramkowej przewagi (ważniejsze epizody? niewykorzystana „setka” Michała Kubacki, poprzeczka Zygmunta „Zygi” Mizery i czerwona kartka dla Mateusza Musiała za dwukrotne, , ostre naruszenie cielesności bramkarza Grzegorza Żydka (chyba jeszcze nigdy nie był tak poobijany!). Ultrasi grali zachowawczo, bez większej „ikry”, andrychowianie dostosowali się do nich i również nie porażali inwencją (brakowało szczególnie tak charakterystycznego dla nich grania z „klepki”, a grający na szpicy Janusz Cholewa miał słabszy dzień). W końcówce pierwszych 25 minut na 2:0 dla Kęczan podniósł wynik Grzegorz Kuder (ustawiony tyłem do bramki, sytuacyjnym kopnięciem piętą kompletnie zaskoczył golkipera Beskidu).

Druga odsłona była zdecydowanie ciekawsza i zaczęła się od żwawych ataków oldbojów – Michał Kubacka, sprytnym lobem, próbował zdobyć gola, ale piłka przeszła minimalnie nad poprzeczka, w chwilę później – udało się! – Zyga Mizera zakręcił bramkarzem i zdobył kontaktowego gola. Radość starszych panów była krótko, chwilowe rozprężenia w ich linii defensywnej od razu wykorzystał Adam Hawro posyłając piłkę do siatki technicznym uderzeniem po „długim rogu”. Na 10 minut przed końcem Mizera po raz drugi pokonał bramkarza ultrasów i andrychowianie zaczęli regularne oblężenie przedpola ultrasów. Niestety bez wymiernego efektu, a okazji kilka było… oj! było (najbardziej „w brodę pluć sobie może” Sebastian Pilarski, który w idealnej sytuacji – w takiej, w której jak to się mówi, „mógł zrobić wszystko”, przeniósł piłkę ponad poprzeczką).

 

Drink Team – Niezniszczalni 6:4

Bramki:                                                                                                                                                                       Drink Team: Patryk Korczyk 2, Dawid Wąsik 2, Adrian Bryzek 1, Wacław Faron 1

Niezniszczalni: Artur Harat 3, Krzysztof Szumowski 1

Drinkersi, nauczeni historią, przed mecze nie dzielili już „skóry na niedźwiedziu” i na temat wyniku milczeli jak zaklęci. Niezniszczalni? chyba chcieli do tej historii nawiązać…

Pierwszą, , piękną (ale nie tak piękną jak tą, zdobytą „krzyżakiem” w poprzednim spotkaniu z orłami) strzelił Dawid Wąsik, niezniszczalni szybko doprowadzili do remisu (nadzieję na ugranie „czegoś” dał im bardzo ostatnio skuteczny Artur Harat (trzeba wspomnieć, że chwilę wcześniej mieliśmy na boisku bardzo kontrowersyjną sytuację; piłka po strzale kapitana Szumowskiego uderzyła w „wewnętrzny winkiel”, spadła na trawę i wyszła w pole – zdania co do tego czy piłka przekroczyła linię czy nie były podzielone, a że system goal line wraz z kilkoma żarówkami oświetleniowymi na New Village Stadium znów nie zadziałał, bramka nie została przez arbitra uznana). Nie wiem, czy ten nieuznany gol tak zdeprymował niezniszczalnych (czy też j wyprowadził z równowagi), ale faktem jest, że dali się „pijusom” zdominować (bramka Kamila „Raula” Boraka” i dwa , bardzo ładne, trafienia z dystansu Patryka Korczyka).

W drugiej połowie cień nadziei znowu przywrócił niezniszczalny Artur Harat , ale widać było, że skromna kadrowo ekipa Krzysztofa Szumowskiego coraz bardziej zaczyna „robić bokami” (drinkersi w tym meczu byli w zgoła innej, komfortowej wręcz sytuacji – mogli sobie pozwolić wymiany pełnych składów co 4 minuty). Bramki Wacka Farona i Adriana Bryzka pozwoliły odskoczyć Drink Teamowi na bezpieczna odległość. Stąd trafienia Krzysztofa Szumowskiego i ponownie Artura Harata pozwoliły niezniszczalnym tylko zmniejszyć rozmiary porażki.

 

K3 – Bianconerri 9:1

Bramki:

K3: Jakub Hinz 3, Artur Raj 2, Tomasz Kojder 2, Przemysław Gałuszka 1, Adam Jura 1

Bianconerri: Daniel Boba 1

Zebry rozpaczliwie bronią się przed relegowaniem z Ligi (oddanie walkowerem któregokolwiek z meczów to już dla nich koniec pieśni), dlatego – dysponując tylko pięcioosobowym składem – zagrały i… cel, a właściwie dwa cele (dość skromne, ale na miarę aktualnych możliwości),które sobie postawiły, osiągnęły!

A więc po pierwsze: nie zostały relegowane z ALF i dalej pozostają w grze i po drugie: nie było dwucyfrówki!( bianconerri, z regularnością szwajcarskiego zegarka, przegrywają ostatnio niemal w identycznych rozmiarach: 0:9.. 1:9.. i 1:9). Całej piątce gratulujemy realizacji celów!

Paweł Kłaput

Szczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się na www.alfnw.futbolowo.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Ciekawostki, Społeczne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*