Relacja z 19 kolejki ALF w Nowej Wsi

ORLIK_ALFPrzedstawiamy relację z 19 kolejki w Nowej Wsi na Orliku. Autorem jest Paweł Kłaput.

, New Village Stadium

 

 1.10.2015

Desperado Team – K3  0:2

Pierwszy kwadrans nie zapisał się czymś szczególnym.. no może tym, że strzały dwóch księgarzy  –Przemka Łaty  i Adama Jury – wylądowały w hektarach, strzeżonych przez wyjątkowo wrednego psa (na szczęście sprzęt czyli piłkę udało im się sprytnymi  fortelami odzyskać). Mecz wyrównany, zacięty w którym księgarze dłużej utrzymywali się przy piłce, niebiescy zaś, schowani za gardą – pojedynczą, nie podwójną! – szukali swojej szansy w kontrach Rafała Klęczara i Piotrka Adamusa.

W 18 minucie pojedynku, Wacek Faron, w swoim charakterystycznym,  „sprinterskim” stylu, przedarł się przez obronę Desperado Team, kopnął mocno i zdobył bramkę (dwie minuty później mógł powtórzyć wyczyn, ale tym razem piłka po jego uderzeniu minimalnie minęła słupek)

W 24 minucie  zaiskrzyło na murawie New Village Stadium – wkurzył się desperado Dariusz Rusek, bo arbiter nie odgwizdał na nim faulu, a na księgarzu Tomku Kojdrze, już tak. Gwałtowny protest na niewiele się zdał, bo ani sędzia, ani zawodnicy obu zespołów nie przejawili nim większego zainteresowania, zatem „karawana potoczyła się dalej”, a głos Dariusza pozostał li tylko głosem.. „wołającego na puszczy”.

Mimo usilnych starań obu ekip wynik do przerwy nie uległ zmianie.

Druga połowa rozpoczęła się od soczystego uderzenia Kamila Forysia w słupek. W odpowiedzi dwójka: Sebastian Mysłajek -Tomek Kojder przeprowadziła szybką kontrę powstrzymaną przez bramkarza niebieskich. W 33 minucie ładnie z woleja złożył sie Rafał  Limowski, ale piłka przeszła nad poprzeczką. Świetną sytuację na doprowadzenie do remisu niebiescy mieli też w 35 minucie, gdy po prostej stracie zawodników K3 w środkowej strefie boiska i kąśliwym uderzeniu jednego z zawodników (w notatkach, zamiast nazwiska, mam zanotowane: „czwórka”) cudem piłkę wybił Michał Wysogląd. Ta akcja i jeszcze kilka innych, w której defensorzy czarnych koszul wykazali się sporą niefrasobliwością, wywołało ogromną irytację kapitana Wysoglada, wyrażoną ostrą wiązanką skierowaną do bloku obronnego, a do jednego, konkretnego podmiotu wykonawczego szczególnie (w ramach sprzężenia zwrotnego rzeczony podmiot uruchomił środkowy paluszek, co nic a nic nie rozładowało nerwowej atmosfery w szeregach). Spokojniej zrobiło się dopiero w 35 minucie, kiedy to Faron podwyższył wynik na 2:0.

Desperado Team nie pozostało  już nic innego jak „otworzyć się i śmielej zaatakować (grający w tyłach. Kamil Foryś  przeszedł do środka pola). I kilka razy niebiescy byli blisko zdobycia bramki („setka” Tomka Harężlaka), ale bardzo dobrze dysponowany Wysogląd nie dał się zaskoczyć.

K3 też miało jeszcze dwie, idealne szans na podwyższenie wyniku –  pierwszą zmarnował Mateusz „Majek” Pawiński pudłując z metra, drugą, Wacek Faron, który w jeszcze lepszej (?!?) sytuacji poslał piłkę nad poprzeczką.

 

Niezniszczalni – Włatcy Stadionuf  2:8

Faworytem i to zdecydowanym faworytem byli władcy stadionuf i chociaż niezniszczalni zmobilizowali prawie cały swój najmocniejszy skład, nie udało im się przerwać zwycięskiego marszu rywali.  Mecz właściwie rozstrzygnął się po pierwszym kwadransie, kiedy to czerwono-czarni zaaplikowali rywalom trzy bramki (Paweł Seratowicz, Rafał Makowski i Marcin Gumulak), a mogli jeszcze więcej. Niebiesko-czarni mieli dwie, konkretne sytuacje: najpierw Kamil Leśniak trafił w słupek, a potem Włodek Gasidło z rzutu wolnego, ze sporego dystansu, posłał piłkę minimalnie obok słupka. W 20 minucie Mateusz Królicki do spółki z Kamilem Kasperczykiem „ rozklepali” wzorcowo defensywę  rywali i na tablicy było już 4:0 dla kotłów (trafienie Kasperczyka). Od tego momentu ekipa kotłów zwolniła wyraźnie tempo i zaczęła grać ekonomicznie –  na jeden albo dwa kontakty. Skądinąd słuszny kierunek przyniósł zaskakujący efekt  –  w 22 minucie, w zamieszaniu podbramkowym (na przedpolu.. włatcuf),  Artur Gasidło, „szpicem” buta, wepchnął piłkę do bramki rywali. Podrażnieni włatcy niemal natychmiast odpowiedzieli trafieniem Szymona Makowskiego.

Druga połowa nie przyniosła większych emocji, bo raczej nie mogła przynieść (wszystko zostało „posprzątane” w pierwszych dwudziestu pięciu minutach). Ekipa Artura Legienia starała się teraz – na spokojnie i bez brawury – dalej punktować rywali, rywale z kolei  walczyli już tylko o zmniejszenie rozmiarów porażki (ta sztuka nie powiodła im się, bo na bramki Gumulaka, Seratowicza i jeszcze raz Marcina „Gumisia” Gumulaka, odpowiedzieli tylko jednym trafieniem, kapitana Krzysztofa Szumowskiego).

Oldboys Beskid Andrychów – Mistrzowie Osiedla  3:3

Andrychowskie derby, ale –  biorąc poprawkę, że Mistrzowie Osiedla bez Jaskólskiego to nadzwyczaj spokojny team, a oldboje bez „Smazika” też operują na łagodniejszej fali- nie można go było zakwalifikować do meczy o podwyższonym ryzyku. I rzeczywiście tak było.

W pierwszej fazie meczu oldboje grali nieco cofnięci, na własnej połowę, akcje zaczepne opierając na ruchliwym Łukaszu „Fadromce” Lachendrze i indywidualnych wypadach pozostałych zawodników (w 2 minucie z dystansu , ze swojego słynnego „pazura”, przyłożył w słupek Józef Ryłko, w 6 minucie, uderzeniu z pierwszej piłki Leszka Książka obronił Rafał Kiszczak, w 10  minucie, awaryjny bramkarz starszych panów, Sebastian Pilarski, po wyłapaniu piłki, rzucił ją sobie do przodu i pomknął z nią przez całe boisko kończąc tą niecodzienną akcję strzałem obronionym jednak przez bramkarza osiedlowców, a w 4 miuty później beskidowcy, w trzech chłopa, przeprowadzili koronkową akcję, zabrakło jednak przysłowiowej kropki nad „i”, bo Zbyszek Polak spóźnił ostatnie, najważniejsze podanie).

Z powyższej relacji widać jak na dłoni, że do końca pierwszego kwadransa inicjatywa była po stronie oldbojów i to oni  bardziej zasłużyli na bramkę. W futbolu nie ma jednak pojęcia: zasłużyli” – w 16 minucie Mirosław Sołtysiak wrzucił piłkę w pole karne, nikt jej nie przejął, więc „niegroźna piłka” zdawało się , bez przygód, wyląduje w d ł o n i a c h Pilarskiego. Nie wylądowała – mokra, wyśliznęła mu się i wpadła do siatki! (oj!  było założyć rękawice). W chwilę później, z „wolnego” w samo okienko przyłożył Ryłko, ale że był to rzut pośredni, efektowne trafienie nie zostało uznane. W końcówce pierwszej połowy, przy niekorzystnym wyniku, Beskid Andrychów, mocniej zaatakował (Pilarski zaczął grać jak wcześniej Kudłacik czyli  na środku boiska jako rozgrywający, co w pewnym momencie omal nie skończyło się –wypisz! Wymaluj! – powtórką sytuacji z meczu z władcami; po błędzie „Seby” piłkę przechwycił Tomek Lach i lobem posłał j ą w kierunku bramki, minimalnie niecelnie) Oldboje oddali jeszcze kilka groźnych strzałów z dystansu, ale na znakomicie dysponowanego od kilku spotkań Kiszczaka to było za mało.

W 21 minucie z szybką kontrą wyszedł Lach, zgrał piłkę do Andrzeja „Hesusa” Bieszki i .. na tablicy mieliśmy już 2:0 dla mistrzów osiedla!

I gdy wydawało się, że takim wynikiem skończy się pierwsza odsłona, prawdziwe „wejście smoka” zanotował Łukasz Lachendro. Najpierw huknął mocno, ale obok słupka, następnie w indywidualnej akcji związał „w supeł” obrońcę, „położył na trawniku” bramkarza i podał do Książka, który dopełnił formalności, a na koniec, przedarł się prawa flankę przez szczelny mur defensorów i sam celnie uderzył po „długim rogu”.

W drugiej połowie od razu na listę strzelców mógł wpisać się „bohater ostatnich akcji”, Łukasz Lachendro – po błędzie „Hesusa”  przechwycił piłkę  i będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem „przypalił  się” (zamiast technicznego strzału,  kropnął z całej siły, „piętro” nad bramką). W 30 minucie, Kiszczak chyba pozazdrościł Pilarskiemu i też zdecydował się na samotny rajd, zakończony niecelnym podaniem do Sołtysiaka. W 38 minucie, z dystansu i tradycyjnie z niesygnalizowanego  „szpica”,  kopnął piłkę Józef Ryłko i trafił do siatki.

Jak w poprzedniej połowie oldboje, tak teraz beniaminek, przy niekorzystnym wyniku, przyśpieszył, szarpnął i doprowadził do wyrównanie ( Paweł Sołtysiak uderzył zza „szesnastki”). Tym razem już do ostatniego wyrównania, bo co prawda starsi panowie  mieli jeszcze w samej końcówce dwie,  świetne okazje na zgarnięcie trzech punktów, ale w pierwszej sytuacji Leszek Książek z Pawłem Śmiłkiem nie zrozumieli się i mając już przed sobą tylko bramkę.. nie oddali strzału, a w drugiej, po uderzeniu „Fadromki”,  z linii bramkowej wybił któryś z obrońców.

 

2.10.2015

KCP Team – Chłopaki z Ośki   6:3

Mecz odwiecznych rywali, dodatkowo  z malutkim podtekstem, bo naprzeciwko siebie stanęli dwaj koledzy z Niwy Nowa Wieś ( Mateusz Śleziak (Chłopaki z Ośki) I Damian Pałamarczuk ( KCP Team). Pojedynek zaczął się lepiej dla drużyny tego drugiego. W 3 minucie po błędzie Mateusza Śleziaka piłkę przejął Adrian Majkuciński, zagrał do Michała Pietrzykowskiego i „żądło” muzyków wpakowało piłkę do bramki Ośki.

W 4minucie Rafał Janosz zagrał pięknie prostopadła piłkę, między obrońców, do Artura Grządziela, ale ten po jej przejęciu uderzył w słupek. W odpowiedzi ośkowcy dwukrotnie zmusili do sporego wysiłku bramkarza KCP Team, Wojtka Wiktora. W 7 minucie był już remis 1:1. Lot piłki po uderzeniu Radka Oczki przeciął Rafał Janosz, ale uczynił to tak niefortunnie, że piłka wpadła do siatki. W 12 minucie na strzał z połowy boiska zdecydował się Mateusz Śleziak – piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką i wyszła w pole.

W dalszej części meczu Ośka kilka razy przeprowadziła szybkie akcje „z klepki” (z Konradem Wroną w roli głównej), Wiktorowi jednak krzywdy nie zrobiła .W 19 minucie meczu Adrian Majkuciński, przez niemal 2/3 długości boiska, zagrał kapitalną prostopadłą piłkę do Grządziela, napastnik pasów, podobnie jak po zagraniu od „Janka”, posłał ją obok słupka. W końcówce pierwszej połowy muzycy coraz częściej zaczęli sięgać po swoją najgroźniejszą broń czyli szybką kontrę  z „klepki” (Janosz-Majkuciński), bramek jednak nie zdobyli.

Druga połowa zaczęła się idealnie dla KCP Team – uderzenie Grządziela golkiper Chłopakow z Ośki, Marian Woźniczka, sparował, ale przy dobitce „Majkiego” był bezradny. W 28 minucie kontrę Śleziaka wykończył Krzysztof Mazgaj i było 2:2.W 33 minucie ładną i niecodzienna akcję na trzy zgrania ..”główkami”  przeprowadzili Przemek Śleziak i Sebastian Zając, ale kończący ja strzał  -też głową – był zbyt anemiczny, by zaskoczyć Wiktora. W 35 minucie Przemek  Śleziak popełnił błąd, który kosztował Ośke bramkę – wybitą przez muzyków piłkę „Bako” próbował przyjąć (a wystarczyło ją tylko bezpiecznie odprowadzić wzrokiem i zostawić bramkarzowi),  doskoczył do niego czujny Pietrzykowski, futbolówkę przejął i pognał jak wiatr ku bramce rywali.. 3:2 i po tej akcji między braćmi – Mateuszem i Przemkiem – mocno zaiskrzyło.

Muzycy, skromnie prowadzac,cofnęli się na własna połowę i.. zostali od razu skarceni – Szymon Gałuszka strzelił niemal z połowy boiska i Wojtek Wiktor, choć może trochę zasłonięty, „przyspał” i przepuścił piłkę w „krótki róg”. Stracona bramka zmusiła KCP Team do natychmiastowego zrewidowania kunktatorskiej taktyki – i to przyniosło efekt! Po akcjach z szybkich kontr muzycy trzy razy umieścili piłkę w siatce rywali (dwa razy Pietrzykowski, raz Grządziel) i zgarnęli kolejne trzy, cenne punkty.

 

Ultras Kęty – Andrychów FC  2:2           

Pojedynek czołowych zespołów Ligi rozegrany został w skromnych, sześcioosobowych składach. W mecz lepiej – przynajmniej optycznie -weszli andrychowianie (piłka częściej była w ich posiadaniu, oni też częściej gościli na połówce ultrasów). W  11 minucie piłkę po zagraniu z autu otrzymał Witold Młocek (chyba najbardziej wszechstronny zawodnik w szeregach AFC  -„Młocu” grał już w obronie, na bramce, w ataku – i na każdej z tych pozycji potrafił się znakomicie znaleźć). „Uniwersalny żołnierz”   nie namyślając się przymierzył  i mocno, a  przede wszystkim celnie uderzył na bramkę. Kęczanie odpowiedzieli liderowidość szybko – w 12 minucie ładnym, technicznym  uderzeniem z obrotu pokonał Grzegorza Bryzka Adam Hawro. Jakby ktoś nie wiedział: Adam, fałszywy skrzydłowy..

W 13 minucie Wojtek Wilk trafił w słupek, a Młocek, po kontrze, pchnął piłkę obok interweniującego bramkarza Przemka  Krzywdziaka, ale tym razem nie miał farta,bo  futbolówka minęła bramkę o centymetry. Jeszcze większego farta miał Wojtek Wilk, który przy na środku boiska, przy wyjściu Przemka Stuglika na czystą pozycję, chwycił go za koszulkę i ..żółtego kartonika od arbitra (litościwie?) nie załapał (było to o tyle zaskakujące, ze akurat pomocnik ultrasów w poprzednim sezonie zarobił od tegoż samego arbitra dwie czerwone kartki za które pauzował  pół rundy).

W 20 minucie, mający od zawsze ofensywne inklinacje, obrońca Marcin „Kala” Kaliński, przedarł się skrzydłem, zagrał do Stuglika, a debiutant przyłożył z „szesnastego metra” nie do obrony. Wynik 2:1 dla czarnych trykotów utrzymał się już do przerwy

Druga połowa zaczęła się od wyrównującego gola dla Ultras Kęty – Michał Karkoszka, leżąc na murawie, dograł piłkę do Wilka, a rozgrywający żółto-czerwonych, lekkim, precyzyjnym strzałem uderzył po „długim rogu”. Od tego momentu kęczanie przejęli inicjatywę (Hawro mógł strzelić trzecia bramkę, ale nie zdobył, bo szybującą do siatki piłkę przypadkowo odbił jego kolega z drużyny.. Michał Karkoszka). Swoje szanse mieli jeszcze Witold Młocek („aktywowany”  przez harującego kapitana Grzegorza „Nalefa” Cholewkę pogubił się przy wyjściu na sam na sam z bramkarzem) oraz Dominik Nycz (z „piątki” trafił w Bryzka). Tym samym wynik meczu nie uległ już zmianie i andrychowianie praktycznie zapewnili sobie mistrzowski tytuł.

 

Bajer – Kojoty  1:6            

Kojoty, ciągle pozostające w grze o pudło, do tego meczu przystąpiły mocno skoncentrowane i zdeterminowane, bajeranci, przeciwnie, bez żadnych szans – zarówno na czołówkę jak i na „spadek” – powrócili do źródeł i zagrali „radosny futbol”, nieskażony żadnymi założeniami taktycznymi czy boiskową dyscypliną (a tak w ogóle to już na wejściu, Bajer zaskoczył niekonwencjonalnym podejściem do meczowej kadry – otóż wyglądało to tak, że kto przyszedł na NVS zapisywał się do protokołu i na zasadzie: „kto pierwszy , ten lepszy”, wskakiwał do pierwszego składu (bo czym innym tłumaczyć sobie ławkę rezerwowych z Gąsiorkiem czy Blokiem na czele, gdy na boisku w „pierwszym garniturze” biegali juniorzy-debiutanci: Sebastian Bryzek i – za żadne skarby nie mogłem go znaleźć w protokole – Bliżej- Niezidentyfikowany- Młodzieniec).

 W drugiej i trzeciej minucie mogły paść pierwsze bramki dla stada – Jan Królicki uderzył obok golkipera, ale piłkę z linii bramkowej wybił Mariusz Żurek, a Kuba Gaweł, w stuprocentowej sytuacji (już bez Żurka), trafił w słupek. Napór kojotów cały czas narastał, zawodnicy często gęsto –  oddawali strzały na bramkę rywali, ale świetnie między słupkami Bajeru spisywał się powracający po bardzo długim okresie niebytu, Artur Matusiak (miał tylko ogromne problemy z wprowadzaniem piłki do gry).  W 15 minucie po jednej z akcji powstał spór miedzy Marcinem Blokiem, a Mateuszem Kurcem w temacie: „który z nich wybił piłkę?”. Spór przerodził się w ostrą dyskusję, a nawet polemikę, która skończyła się tym, że obie strony pozostały przy swoich zdaniach i rozstały się do następnej akcji. W międzyczasie Bliżej-Niezidentyfikowany-Młodzieniec , który zdążył był już opuścić boisko (zmiana), przebiegł sobie jak gdyby nic w poprzek boiska budząc powszechne  zdumienie, a także ..wesołość kibiców, zawodników oraz arbitra (ten ostatni wspaniałomyślnie darował mu ten „wyczyn”, bo wedle regulaminu , za nieprzepisowa liczbę zawodników na boisku, miał prawo ukarać zespół  żółtą kartką).

W 18 minucie worek padła pierwsza i jedyna w tej odsłonie bramka. Jej autorem był Paweł Puchała, który z „dobitki” (po strzale Królickiego) pokonał Matusiaka.

W drugiej odsłonie z bajerantów uszło powietrze i stado, już bez większej „nerwówki”, spokojnie i ekonomicznych okolicznościach biegania, wypunktowało ich (bramki: Mateusza Majdy, Jana Królickiego, Mateusza Kurca, ponownie Królickiego i Kuby Gawła).

Dla bajerantów, w ostatniej minucie mecz, honorowe „oczko” zaliczył Andrzej Sadlik, po ładniej, klepanej akcji z Marcinem Blokiem.

Paweł Kłaput

szczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się na:  www.alf.futbolowo.pl

ORLIK_ALF

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*