Relacja z III kolejki KALPN

piłka_nożnaZapraszamy do lektury relacji z III kolejki , czyli rozgrywek piłkarskich organizowanych na boisku w Kętach. Autorem tekstu jest Kamil Żmuda.

KCP Team – Księgarnia 5:2

Księgarnia w mocnym liczebnie składzie liczyła na trochę rozluźnienia w teamie KCP. Od początku pewne niedostatki techniczne i taktyczne nadrabiała walką, ambicją ,zadziornością i konsekwencją. Starczyło to do ugrania honorowego wyniku ale zabrakło do jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W KCP coraz lepiej rozumieją się ludzie odpowiedzialni za zdobywanie bramek (Mateusz Gębołyś, Michał Pietrzykowski i Rafał Janosz) i każda defensywa będzie mieć sporo pracy w konfrontacji z muzykami w białych strojach. Sam mecz porywającym widowiskiem nie był i z zadziwiającym spokojem KCP punktowało Księgarnię. Ani na moment nie wzruszyły nimi stracone gole co może oznaczać kłopoty dla następnych rywali. Czarni próbowali na wszelkie możliwe sposoby dobrać się do nieźle zorganizowanej obrony przeciwnika ale umiejętności starczyło „zaledwie” na dwa trafienia. Po drugiej stronie Mateusz Gębołyś niemiłosiernie ostrzeliwał bramkę Michała Wysogląda ale ostatecznie skończyło się na 5 bramkach i spokojnym zwycięstwie KCP.

Kojoty – 4 FUN 4:0

Pierwsze historyczne zwycięstwo Kojotów nie przyszło łatwo. Od pierwszych minut to drużyna 4 FUN sprawiała zdecydowanie lepsze wrażenie i wydawało się, że jest blisko zdobycia bramki otwierającej wynik. Futbol jest tak nieobliczalny i przez to piękny, że nie sposób przewidzieć scenariusza żadnego z meczy. Otóż, rzeczywiście gracz ekipy 4 FUN zdobył pierwszego gola w tym spotkaniu ale……. sęk w tym, że trafił do swojej bramki. Po tej bramce zdecydowanie lepiej grało się już stadu Kojotów, które zadziwiająco konsekwentnie w obronie rozbijało spokojnie ataki Kęckiej młodzieży odgryzając się co chwila niezwykle groźnymi kontrami. Po jednej z kontr zrobiło się 2:0 i po przerwie 4 FUN musiał postawić wszystko na jedną kartę. W okrojonym składzie z jednym rezerwowym nie wystarczyło sił na całe spotkanie i Kojoty jeszcze dwukrotnie zmusiły najlepszego na boisku w ekipie FUN – u Mateusza Dybała do kapitulacji. Zwycięzców się nie sądzi i wszelkie uwagi do ich gry poszły w niepamięć a przegrani muszą spokojnie poczekać na swoje 5 minut(moja mała rada: w większym osobowo gronie). Kojoty chyba już zorientowały się, że mecze wygrywa się defensywą i mądrością taktyczną także mam nadzieję, że w następnych meczach będą konsekwentni i nie wrócą grzechy przeszłości.

Alumetal – Desperaci 11:4

Otoczka meczu bardzo piękna(i to dosłownie bo oprócz pięknych stroi na orliku zawitały także te piękniejsze połówki graczy Desperatów) z dopingiem, emocjami i mnóstwem bramek w meczu. Po kolei: najpierw gorące głowy zielonych bardzo szybko ostudzili wytrawni gracze Alumetalu bez swojego żądła Leszka Młocka i po 5 minutach 3:0 i cisza kibiców Desperatów. Tak wysokie prowadzenie uśpiło jednak czujność bądź co bądź troszeczkę starszej wiekowo ekipy metalowych i bardzo szybko zrobiło się 3:2. Doświadczenie znów wzięło górę nad porywami fantazji i w wyrachowany i chłodny sposób Alumetal zdobywał kolejne gole, na które Desperaci odpowiedzieli tylko dwoma trafieniami przy wysokim prowadzeniu przeciwnika. Pod nieobecność wspomnianego Leszka ciężar zdobywania bramek rozłożył się na resztę zespołu. Po 3 bramki zdobyli: Jerzy Kasolik i Arkadiusz Bogunia a w rolę króla asyst wcielił się Włodek Kowalczyk. Desperaci nie przejęli się jednak dosyć wysoką porażką i doceniali klasę rywala. W następnych meczach muszą popracować nad defensywą i wyniki same się poprawią.

Chłopaki z Ośki – Jedynka 7:4

Pech nie przestaje opuszczać Chłopaków. Kontuzje i absencje spowodowane pracą zawodową sprawiły, że do kolejnego meczu mistrz w nowych złotych strojach przystąpił bez żadnego rezerwowego. Jedynka próbowała to wykorzystać i starała się jak najbardziej podkręcać tempo.  Tyle, że to Chłopaki za każdym razem uciekali a drużyna popularnego „Bodzia” musiała gonić wynik. W pierwszej połowie pogoń była skuteczna i wynik cały czas „kręcił się koło remisu”. Zapachniało niespodzianką i na trybunach już licytowano się czy Ośka straci kolejne punkty( byli tacy, którzy od początku wietrzyli sensację). Złocisto- czarni od wyniku 4:4 zabrali się jednak ostro do pracy i za sprawą tria: Przemek Śleziak („Bako”), Konrad Wrona („Żeber”) i Kuba Januszyk rozmontowali przeciwnika. Jedynka miała jeszcze jeden problem, otóż na meczu nie stawił się nominalny bramkarz co znacznie ułatwiło zadanie wyżej wspomnianej trójce. Pierwsze trzy punkty i teoretycznie słabsi rywale na drodze to zapowiedź lepszych czasów i awansu w tabeli na co Ośka zdecydowanie zasługuje. Jedynka musi się bardziej skonsolidować i we wspólnej opinii obserwatorów: zacząć grać bardziej zespołowo. Sporty indywidualne uprawiamy obok orlika – na skateparku 😉

Profi – Stara Paka 3:2

Indolencja strzelecka czerwonych mogła ich naprawdę sporo kosztować. Stara Paka była naprawdę blisko sprawienia niespodzianki i urwania punktów Wilkowi i spółce. Na bohatera meczu sami czerwoni wykreowali bramkarza przeciwnika Pawła Stworę. Zacznijmy od początku: Profi przystąpiło do meczu bez rezerwowego. Około 15 minuty na obiekcie stawił się Bartek Bujarek w stroju nie przypominającym sportowego. Szybkie przebieranie i od razu na boisko za zmęczonego już Olesiaka. Już w tym momencie widać było, że będzie to ciężki bój dla obu ekip. Walczaki ze Starej Paki ze snajperskim instynktem Marcina Korczyka odgryzały się w każdej nadarzającej się okazji. Jacek Urbański jak zawsze harował za dwóch i wynik do końca pozostawał sprawą otwartą. Profi w drugiej połowie ostrzeliwało bramkę rywala z każdej możliwej strony ale pozostawała ona jak „zaczarowana” i piłka za każdym razem mijała słupek lub poprzeczkę. W końcu niefart przełamał Marek Szostak pakując piłkę do własnej bramki po kornerze przeciwnika i wydawało się, że spokojne 3:1 zakończy mecz. Nic bardziej mylnego! Korczyk wlał nadzieję w serca Starej Paki i do końca walczyli o choćby jeden punkcik. Teraz zacznie się gdybanie…… gdyby Marek „Szwagier” Szostak taką skutecznością jak pod swoją bramką wykazał się pod bramką przeciwnika, gdyby sędzia nie pokazał lub pokazał w inną stronę aut, róg, faul i inne swoje decyzje zmienił to byłoby inaczej ale …. Tutaj przypomnę znaną maksymę: sędzia też człowiek i może się pomylić i panowie pamiętajcie aut to nie bramka a energię wydatkowaną na niepotrzebne konwersację z rozjemcą wykorzystajcie na dobre ustawienie po błędnej (waszym zdaniem) decyzji arbitra.

Kenty – Bajern  przełożony

Mecz przełożony na inny termin ze względów różnych a najlepszym niech pozostają cztery cudowne strzały „Lewego”, które każdy polski fan kopanej musiał zobaczyć. Hit kolejki nie ucieknie i zagramy go innym razem!

Źródło:
Kamil Żmuda

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*