Relacja z 6. kolejki Kęckiej Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej

Liga piłkarska - podsumowaniePrezentujemy nadesłaną do nas relację z 6. kolejki Kęckiej Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej.

18.05.2015

Last Minute – Księgarnia K3 3:4

Ważny mecz dla układu dolnych rejonów tabeli, także nie można się było spodziewać fajerwerków od samego początku. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce dopiero w 5 minucie ale ze strzałem Legienia poradził sobie Michał Wysogląd. Artur próbował zaskoczyć Michała jeszcze raz w 9 minucie strzałem z połowy boiska, który nieznacznie minął słupek. Księgarnia od początku meczu uważnie broniła dostępu do swojej bramki i dopiero w 12 minucie z odważniejszą akcją zabrał się Jakub Hinz ale jego strzał odbił Sebastian Wyrzykowski. W 15 minusie z rzutu wolnego mocnym strzałem popisał się Mariusz Bułaś lecz Wysogląd nadal okazywał się lepszy. Co się nie udało jednym przyniosło prowadzenie drugim. Mocno z rzutu wolnego uderzył Marcin Złocki  a piłka po drodze musnęła nogę jednego z rywali i zaskoczyła bramkarza. W 20 minucie kapitalna interwencją popisła się Wysogląd z najwyższym trudem broniąc strzał Piotrka Wolfa z linii pola karnego. Tuż przed przerwą prowadzenie Księgarzy podwyższył Przemek Łata bardzo sprytnym i silnym strzałem z rogu pola karnego. Gol ten pozwolił Księgarni w drugiej połowie już całkowicie poświęcić się swojej ulubionej grze z kontry i jeszcze uważniejszej obronie. Przez pierwsze fragmenty drugiej części gry na boisku kompletnie nic się nie działo. Czarnym pasował wynik i sposób grania a biali w żaden sposób nie mogli rozmontować szczelnej defensywy przeciwników. Raz udało się Rafałowi Makowskiemu przedrzeć przez zagęszczoną obronę ale ostatnia instancja czyli Michał Wysogląd poradził sobie z jego strzałem. Laści coraz bardziej się odkrywali i pozostawiali luki w obronie. W 40 minucie taką lukę wykorzystali Mateusz Pawiński z Hinzem i Kuba podwyższył wynik. Laści szybko się sprężyli i uderzyli nawet w poprzeczkę ale dostali kolejną bramkę z kontry. Adam Jura wywalczył piłke na lewym skrzydle i zagrał do Mirka Musia tak , że ten nie miał prawa spudłować. Była 42 minuta i wydawało się, że jest po zawodach! W 45 minucie coś drgnęło w grze ofensywnej Last Minute. Dobrą akcję skończył bramką Rafał Makowski. 2 minuty później w ogromnym zamieszaniu w polu karnym trafił w krótki róg bramki Wysogląda i zaczęło się robić ciekawie. Księgarze wrócili do konsekwentnej obrony a przeciwnik coraz bardziej napierał. Udało się jeszcze w 50 minucie zdobyć kontaktowego gola z rzutu wolnego autorstwa Rafała Makowskiego ale na więcej zabrakło czasu. Mecz nie był porywającym widowiskiem lecz końcówka mogła się podobać. Księgarze wyciągnęli wnioski z zeszłotygodniowej porażki i stawili się w liczebniejszym składzie a ekipa Mateusza Klęczara musi wcześniej wchodzić w mecz bo inaczej rywale znów za bardzo odjadą.

Alumetal – Kojoty 2:3

Po ostatnim sukcesie Metalowcy przystąpili do meczu w bardzo dobrych nastrojach z wolą wywalczenia kolejnego kompletu punktów. Kojoty chcieli się zrehabilitować za ubiegłotygodniową porażkę z Andrychowianami. Zapowiadał się zatem ciekawy mecz. Od początku obie ekipy grały bardzo spokojnie w obronie i nie angażowały wielkich sił do ataku. Sytuacje nie mnożyły się pod bramkami, a te które zespoły wypracowały nie należały do klarownych. W 5 minucie w zamieszaniu podbramkowym piłka źle się ułożyła na stopie Roberta Czygiera a 2 minuty później pod drugą bramką z rożnego zagrywał Paweł Puchała a Mateusz Kurec nieczysto trafił w piłkę w dobrej sytuacji. Pierwszą bramkę w meczu zdobył Damian Pałamarczuk z Alumetalu. Zadanie miał dziecinnie łatwe bo Piotrek Mąsior zabrał piłkę Orlickiemu i wyłożył Damianowi jak na tacy. Odpowiedź Kojotów przyszła bardzo szybko. Łukasz Ryłko podał z prawego skrzydła piłkę przez gąszcz obrońców w polu karnym a ta spokojnie dotarła do Jaśka Królickiego, który wiedział co z nią zrobić. Do końca pierwszej połowy to Kojoty dyktowali warunki na boisku a szczęścia w sytuacjach podbramkowych brakowało Puchale i Królickiemu. Po drugiej stronie murawy na strzał(podanie?) zdecydował się Tomek Pikoń a Leszek Młocek przepuścił sprytnie piłkę zmierzającą w kierunku bramki. Bardzo dużą czujnością i refleksem wykazał się w tej sytuacji bramkarz Kojotów Krzemień i obronił tą próbę rywali. Wiadomo było, że po przerwie obie drużyny muszą ruszyć do ataku bo żadnej nie satysfakcjonował podział punktów. W 28 minucie na rajd przez niemalże całe boisko zdecydował się Mateusz Majda. Zakończył go celnym strzałem na bramkę, którego jednak nie przepuścił Wiktor. Minutę później swój kunszt i geniusz strzelecki pokazał Leszek Młocek. Przyjął futbolówkę z boku pola karnego, odwrócił się i momentalnie zdecydował się na strzał szpicem. Piłka pomknęła wprost w długi róg do siatki Krzemienia. Metalowcy nacieszyli się prowadzeniem znów tylko chwilkę bo wyrównał Łukasz Ryłko po indywidualnej akcji. W kolejnej akcji powinno być 3:2 dla Kojotów ale chyba tylko sam Królicki wie jak spudłował będąc 3 metry przed pustą bramką. Od tego momentu mecz całkowicie się otworzył i obie drużyny dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Próbowali Czygier i Młocek z Alumetalu a także Orlicki i Puchała z Kojotów. Wszystkie ich próby okazały się nieskuteczne. Dopiero Łukasz Ryłko w 43 minucie załatwił pierwsze prowadzenie Kojotom w tym meczu. Odnalazł się bardzo ładnie w polu karnym rywali i z zimną krwią posłał piłkę do bramki. Bramka ta nie podziałała zbyt dobrze na przeciwników, którzy zamiast skupić się na graniu szukali winy wszędzie tylko nie u siebie. Przez to nie mogli stworzyć klarownych sytuacji Kojotom było to bardzo na rękę bo szanowali skromnego ale ciężko wywalczonego prowadzenia. Dopiero w 48 minucie sytuacyjnym strzałem tyłem do bramki Krzemienia chciał zaskoczyć Leszek Młocek. Piłka minimalnie minęła słupek a mogła być naprawdę ładna bramka. W ostatniej akcji piłkę meczową miał na głowie Robert Czygier ale uderzył z bliska nad bramką. Mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Kojotów a po meczu nie obyło się bez kilku uszczypliwości pod swoim adresem „kopaczy” obu drużyn.

20.05.2015

Profi – Bajern 7:8

Gdybym chciał opisać szczegółowo każdą akcję i sytuacje z tego meczu mogło by to zająć sporo (naprawdę sporo) miejsca i czytelnik musiałby się sporo nagłowić jak długo trwa jeden mecz naszej ligi. Uprzedzam fakty: mecz trwa 50 minut. Zaczęło się od ataków Profi, którzy bardzo łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich i z dużą regularnością je wykorzystywali. Obrona Bajernu w tym momencie funkcjonowała tylko z nazwy i w 8 minucie mielismy 3:0 dla Profi. Łupem bramkowym podzielili się Wojtek Wilk (wykorzystał dobre podanie Hawry), Łukasz Herzyk (wykończył trójkową akcję z Hawrą i Nyczem) oraz Adam Hawro po książkowo rozegranej klepce z Nyczem. Taki splot wydarzeń nie pozwolił pozostać bez reakcji i słynący z „anielskiej cierpliwości” Sylwek Bączek musiał zameldować się w bramce Bajerantów. Zaskoczyć próbował go od razu Olesiak strzałem z dystansu jednak Sylwek pokazał się, że zna się dobrze na swojej robocie. Dopiero w 11 minucie piłkarze Bajernu (przymusowo występujący w zielonych strojach bo Profi ma takie same czerwone barwy jak oni) się obudzili i przeprowadzili pierwszą składną akcję zakończoną strzałem Rafała Fabii, który nogami obronił Przemek Krzywdziak. W 14 minucie zmienił się wynik na 1:3 bo Bartek Witkowski świetnie przyjęciem ograł obrońcę rywala i lobem posłał piłkę nad rozpaczliwie interweniującym Krzywdziakiem. Dwie minuty później Bajern złapał kontakt. Nad orlikiem mocno się rozpadało i piłka stała się bardzo śliska. Z przyjęciem jej nie poradził sobie Nycz a za jago plecami czychał Michał Witkowski i na raty czyli po dobitce zdobył gola. Prze kolejne minuty zawodnicy próbowali dostosować się do pogody i na boisku panował totalny chaos. Piłka uciekała na auty oraz płatała różne figle nawet niezłym technicznie zawodnikom. Przed przerwą okazję mieli jeszcze Profi bo karygodny ( w słowniku Sylwka dużo dosadniejsze słowo) błąd popełnił Paweł Chwierut. Chciał zagrać przez środek do kolegi ale piłkę przejął rywal. Dobrze, że na posterunku czuwał Sylwek i wygarnął piłkę spod jego nóg. Śliską nawierzchnię wykorzystał Bartek Witkowski i z dalszej odległości zaskoczył w 22 minucie Krzywdziaka i mieliśmy remis 3:3 Przed samą przerwą piłkę w środku pola przejął Wojtek Wilk i to ekipa Profi schodziła na przerwę z minimalnym prowadzeniem. Mając na uwadze stan  boiska i chęci obu ekip do ataku spodziewałem się wielu goli i zwrotów akcji w drugiej odsłonie meczu. Nie zawiodłem się! W 27 minucie Bajern przeprowadził piękną akcję. Andrzej Sadlik zagrał piętą do Żurka a ten przepuścił piłkę. Dzięki temu w znakomitej sytuacji znalazł się Fabia i aż dziw bierze, że taki snajper jej nie potrafił zamienić na gola. Akcja ta podziałała jak „płachta na byka na zawodników Profi i to oni przez kolejne 8 minut nieustannie atakowali. W 31 minucie miała miejsce kuriozalna sytuacja. Adam Hawro chciał zagrać piłkę za skrzydła do środka a tor lotu piłki zmienił jeden z obrońców rywali. Ta toczyła się bardzo wolno i zaskoczyła wszystkich ze zdezorientowanym Sylwkiem na czele ale dotoczyła się do słupka i wyszła w pole. Później dwie kapitalne interwencje zanotował Bączek po strzałach Hawry i Wilka aż w końcu w 37 minucie do pustej bramki z kilku metrów nie trafił Herzyk obijając tylko poprzeczkę. Dopiero w 38 minucie groźną kontę wyprowadzili Bartek Witkowski z Arkiem Brońką ale strzał tego drugiego obronił Krzywdziak. W 42 minucie dwa razy w obronie popisał się Łukasz Herzyk. Z poświęceniem wrócił za kontrą przeciwnika i wybił piłkę tuż przed bramką. Uczynił to tak niefortunnie, że ta spadła pod nogi Roberta Szłapy a ten nie zastanawiając się huknął z pierwszej piłki prosto … w głowę Łukasza. Od tej minuty akcje mnożyły się już nawet częściej niż co minutę. Najpierw w słupek trafił Adam Hawro a w następnej sytuacji szczęście uśmiechnęło się już do graczy Profi bo piłkę zmierzającą obok słupka do swojej bramki wpakował Brońka. Odpowiedział bardzo szybko Mariusz Żurek trafiając w okienko po idealnym zgraniu Rafała Fabii. Była 44 minuta, wynik 4:5 i kolejne 6 minut to chyba najbardziej szalona końcówka jaką miałem przyjemność oglądać od ładnych kilku sezonów. Widząc, że granie na ścianę przynosi skutek Paweł Chwierut zagrał taką piłkę do Rafała a ten odegrał mu tym razem prostopadłą i mieliśmy już remis. Odpowiedział błyskawicznie Bujarek po rajdzie prawą stroną pięknym strzałem w długi róg a prowadzenie Profi podwyższył Dominik Nycz sprytnym strzałem obok wychodzącego z bramki Sylwka. Mając w 47 minucie zaliczkę 2 bramek w najczarniejszych snach gracze Profi nie myśleli, że mogą ten mecz przegrać. Bardzo szybko stracili jednak kontaktowego gola autorstwa Fabii. Chwilę później próbował Robert Szłapa z rzutu wolnego ale nogami obronił Krzywdziak. W kolejnej akcji piękna piłkę z prawej strony posłał Mariusz Żurek a Arek Brońka wślizgiem wpakował ją do siatki między nogami bramkarza przeciwnika. Ten się tak uniósł po stracie tej bramki, że za swoje okrzyki otrzymał żółtą kartkę. Plac gry musiał opuścić jeden z jego kolegów z pola. Taki obrót sprawy postanowili wziąć w swoje ręce zawodnicy Bajernu i wysoko podeszli pressingiem do rywali. Rafał Fabia zagrał piętą do Arka Brońki i ten dał swojej drużynie upragnione prowadzenie 8:7. Gracze Profi swoją frustrację próbowali wyładować w najgorszy z możliwych sposobów, kłótniami między sobą i szukaniem winy u arbitra i przeciwników. Po nieodgwizdaniu prze rozjemcę faulu przy linii bocznej sam sprawiedliwość spróbował wymierzyć Nycz za co został ukarany czerwoną kartką i odpocznie 2 mecze od ligi ale to ukaże się jeszcze w komunikacie z wynikami. Osłabieni i przygnębieni zawodnicy lidera próbowali jeszcze w 5 z ryzykującym bramkarzem wyrównać ale ostatni strzał rozpaczy Wojtka Wilka w nieznacznej odległości minął bramkę Bączka. Zwycięstwo Bajernu po pięknym meczu pełnym emocji tych sportowych i nie tylko pozwoli im uwierzyć, że w tej lidze ograć można każdego a faworyt jest tylko jeden…..

Księgarnia K3 4:3 Last Minute
Mirosław Muś 1 2 Rafał Makowski
Przemysław Łata 1 1 Mariusz Bułaś
Jakub Hinz 1
Marcin Złocki 1
Alumetal 2:3 Kojoty
Damian Pałamarczuk 1 2 Łukasz Ryłko
Leszek Mlocek 1 1 Jan Królicki

 

Bajern 8:7 Profi Kety
Bartłomiej Witkowski 2 2 Wojciech Wilk
Arkadiusz Bronka 2 1 Domini Nycz
Rafał Fabia 1 1 Bartłomiej Bujarek
Michał Witkowski 1 1 Adam Hawro
Paweł Chwierut 1 1 Łukasz Herzyk
Mariusz Żurek 1 1 samobójcza
Desperaci przełożony Chłopaki z Ośki
FC Andrychów przełożony Stara Paka

Dominik Nycz z drużyny Profi Kęty za wybitnie niesportowe zachowanie zostaje odsunięty od gry w następnych dwóch kolejkach ligowych!

MIEJSCE DRUŻYNA Mecze PKT. Z R P STOSUNEK BRAMEK
1 Profi Kęty 5 12 4 0 1 30: 19
2 Kojoty 5 12 4 0 1 25: 14
3 Chłopaki z Ośki 5 10 3 1 1 21: 15
4 Stara Paka 5 10 3 1 1 26: 21
5 FC Andrychów 4 7 2 1 1 18 : 11
6 Bajern Kęty 6 7 2 0 3 28:30
7 Desperaci 5 6 2 0 3 19:22
8 Księgarnia K3 5 6 2 0 3 13:20
9 Alumetal 6 3 1 0 5 18:29
10 Last Minute 6 3 1 0 5 18 : 35

Źródło:
Kamil Żmuda /

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*