List Czytelniczki z Nowej Wsi dotyczący wolnobiegających zwierząt, zwłaszcza kotów

kot_śniegPrzedstawiamy Państwu naszej Czytelniczki z Nowej Wsi, który podejmuje problem wolno biegających zwierząt, a zwłaszcza – kotów… Publikujemy również ważne informacje dotyczące m.in. kwestii odpowiedzialności właścicieli psów, kotów i innych zwierząt.

List Pani Marzeny Kazimierczyk, przesłany do redakcji:

Chciałabym poruszyć temat wolno biegających zwierząt zwłaszcza kotów bo jest ich najwięcej. Otóż sama kota nie posiadam a jednak mój ogródek wygląda czasami jak kocia kuweta, sąsiadów biegają po nim codziennie załatwiając swoje potrzeby w nim oraz obsikując drzwi i meble ogrodowe, na nic zdają się prośby wystosowane do sąsiadów, którzy nie rozumieją że ich nie maja prawa znajdować się na czyjejś posiadłości i że może to się dla tych zwierząt źle skończyć kiedy ktoś mający mniej sympatii do zwierząt straci cierpliwość. Jeśli nie stać kogoś na żwirek do kociej kuwety, to może w ogóle nie powinien go posiadać tylko zainwestować w trutkę na gryzonie, bo kot to nie tylko sposób jak dla większości na myszy, ale też obowiązek. Pięknym przykładem tego jest martwy kot, który od jakiś 3 miesięcy leży pod ogrodzeniem domu na rogu ulicy Pocztowej i Matejki… próbowałam to zgłosić właścicielowi tej posesji, ale niestety nie ma on dzwonka do bramy, a niemożliwe jest żeby tego nie widział, a już na pewno nie poczuł… Nie pozwólmy aby wyglądała jak kocia kuweta i cmentarz.

Pozdrawiam
Marzena Kazimierczyk

Ponadto prezentujemy informacje dotyczące konsekwencji ewentualnego ataku obcego zwierzęcia na człowieka, a odnosi się tak samo dla psów jak i kotów. W dodatku jeśli nasze zwierzę pogryzie inne, właściciel poszkodowanego zwierzęcia może domagać się odszkodowania.

W świetle prawa za psa i jego zachowania odpowiada posiadacz lub opiekun, czyli osoba, która się nim zajmuje, wychowuje.

W wyniku pogryzienia przez psa najczęściej powstaje rana szarpana. Udzielając osobie poszkodowanej pierwszej pomocy należy dokładnie przemyć ranę, założyć opatrunek jałowy oraz niezwłocznie przetransportować taką osobę do punktu medycznego (szpital, pogotowie). Bardzo ważne jest zanotowanie danych właściciela psa, w tym danych kontaktowych, ponieważ niezbędne jest jak najszybsze ustalenie, czy pies ma aktualne zaświadczenie o szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Poszkodowany będzie także z pewnością chciał porozumieć się w sprawie odszkodowania. Jeśli lekarz medycyny opatrując osobę pogryzioną uzna, że pies – sprawca pokąsania – mógł być zarażony wirusem wścieklizny, wówczas kieruje pacjenta do punktu szczepień, gdzie podejmowana jest decyzja o dalszym postępowaniu. Warto zauważyć, że każdy pies, który pogryzł, nawet jeśli posiada aktualne zaświadczenie o szczepieniu przeciw wściekliźnie, musi być poddany piętnastodniowej obserwacji. W tym czasie pies jest 4 razy badany przez lekarza weterynarii, wskazanego przez powiatowego lekarza weterynarii. Podczas obserwacji zwierzę jest podejrzane o wściekliznę i musi być trzymane w odosobnieniu oraz mieć ograniczony kontakt z ludźmi i innymi zwierzętami. Psa nie wolno w tym czasie uśpić, ponieważ jego zachowanie i stan zdrowia przynoszą najbardziej wiarygodną informację na temat potencjalnej obecności wirusa wścieklizny w organizmie. Jeśli u psa nie wystąpią objawy choroby ośrodkowego układu nerwowego i przeżyje cały okres kwarantanny, to można wykluczyć, że w chwili pokąsania zarażał wirusem wścieklizny. Chore zwierzę wykazuje nietypowe zachowania już kilka dni po pojawieniu się w jego ślinie wirusa wścieklizny. W czasie trwania obserwacji objawy ewentualnej choroby powinny się w pełni ujawnić.

Dzięki akcji szczepienia wolno żyjących lisów w ciągu ostatnich lat zanotowano w Polsce znaczny spadek zachorowań zwierząt na wściekliznę.

Gdy zaatakuje nas pies bezdomny…

Najpierw należy zastanowić się, czy pies jest rzeczywiście bezdomny. Być może uda się znaleźć właściciela – nawet jeśli pies zginął dawno, to i tak jego opiekuna można pociągnąć do odpowiedzialności na drodze cywilnej (Kodeks Cywilny Art. 431). Można próbować wyegzekwować odszkodowanie od gmin, które na podstawie Ustawy o ochronie zwierząt (Art. 11) mają obowiązek zapewnienia opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie. Należy udowodnić, że do pogryzienia doszło na skutek zaniedbania obowiązków przez urzędników. W przypadku pogryzienia przez bezpańskiego psa obowiązek odłowienia go i doprowadzenia do lecznicy weterynaryjnej na obserwację spoczywa na władzach gminy.

Dziecko i pies razem…

Istnieje zasada, której nie wolno łamać, bez względu na osobowość psa:

Nie zostawiamy psa i dziecka poniżej trzeciego/piątego roku życia razem bez opieki osoby dorosłej.

Oznacza to, że nie wychodzimy z pokoju, w którym są dziecko i pies, aby odebrać telefon lub otworzyć komuś drzwi. Zabieramy albo dziecko albo psa ze sobą, ale pod żadnym pozorem nie dopuszczamy do tego, by zostali razem sami. Podobnie, nie pozwalamy, by dziecko bawiło się na podłodze obok psa w czasie, gdy my oglądamy telewizję lub czytamy książkę. Szybkość reakcji psa jest tak duża, że nawet kiedy wciąż spoglądamy by sprawdzić, czym dziecko i pies się zajmują, mamy bardzo mało czasu na reakcję.

Tekst umieszczony dzięki uprzejmości Fundacji Zwierząt Skrzywdzonych BERNARDYN

Wskazujemy również kontakt do Oddziału OTOZ Animals w Oświęcimiu:

  • Godziny przyjęć osób odwiedzających Schronisko: 

od poniedziałku do niedzieli:  13:00    16:00 

godziny techniczne:    8:00 – 13:00

  • Telefony czynne od poniedziałku do piątku: 8:00 – 16:00 | w weekendy i święta:  10:00 – 12.00
  • 698-024-633  691-485-682
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Ciekawostki, Inne, Społeczne i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na List Czytelniczki z Nowej Wsi dotyczący wolnobiegających zwierząt, zwłaszcza kotów

  1. Marzena Kazimierczyk pisze:

    Do komentujących. Otóż kocham zwierzęta, sama posiadam psa ze schroniska a także bardzo dobrze znam ich prawa bo udzielam się w fundacji pomagającej bezdomnym zwierzętom więc nie mam pretensji do kotów ale do ich właścicieli.Proszę czytać tekst ze zrozumieniem… Nigdy nie przyszłoby mi do głowy zabijanie zwierzęcia, niech Państwo nie mierzą wszystkich swoja miarą. Gdyby było inaczej nie pisałabym tego listu ale mówiąc potocznie „wzięła sprawy w swoje ręce „.Co do martwego kota to też mam pretensje do ludzi tutaj mieszkających bo jest to w tak często uczęszczanym miejscu (Poczta ) że na pewno nie jestem jedyną która go widziała ale jak widać jedyną która powiedziała o nim głośno bo jak większość z Państwa nie „zamiatam problemów pod dywan” , nie odwracam na jego widok głowy w drugą stronę i nie rozumiem dlaczego jestem za to krytykowana.Jak widać mówienie o tym głośno jest dla kogoś niewygodne…Skąd tyle nienawiści i frustracji w Was ? Zamiast przyznać że jest problem naskakujecie na kogoś kto chce go rozwiązać? Typowe, do tego żeby pierwszemu podnieść temat nikomu się nie pali ale żeby komentować negatywnie to wszyscy są pierwsi.Jeśli chodzi o wolno biegające koty to tak naprawdę każdy właściciel posesji może zastosować dosyć brutalne rozwiązanie i postawić na niej klatkę „pułapkę „która służy do wyłapywania zwierząt (kotów, kun itp.) i zgłosić to zwierzę po złapaniu do organów które jak wszyscy wiemy odwiozą go prosto do schroniska, więc to jest moja dobra wola i rada dla właścicieli kotów a nie atak na nich. Co do zgłaszania tego do OTOZ-U to to nic nie daje bo koty biegające po moim ogródku nie mają na czole wypisanego imienia i nazwiska właściciela więc urzędnicy ci nie mają do kogo się zgłosić a sama też nie wiem do kogo wszystkie należą. Tekst pana Heroes : ” a samemu nasypac w jednym miejscu na ogródku troche zwiru, piasku , nasypać kocimiętki i problem z „ogródkowej kuwety” z głowy” nieżle mnie rozbawił , Pan chyba nie wie o czym mówi,mam sobie zrobić w ogródku jeszcze większą kuwetę dla kotów z okolicy i to świadomie??!! Gratuluję poczucia humoru i może proponuję samemu to u siebie zrobić, wtedy wszystkie przeniosą się do Pana i ja będę miała problem z głowy a stwierdzenie że koty chodzą swoimi ścieżkami jest tak samo dziecinne jak to że pies jest po to żeby szczekać… Tacy miłośnicy kotów jak Państwo tym bardziej powinni dbać o ich dobro. Pozdrawiam.

    • Heroes pisze:

      Za daleko mieszkam by koty z pańskiej okolicy sprowadzić na mój ogródek. Też to było troche dla mnie śmieszne, ale stwierdziłam, że to jest syzyfowa praca, by Nowa Wieś się wreszcie ogarnęła i nie tylko Nowa Wieś, bo cała Polska.
      Napisałam, to bardziej ironicznie, ale chyba, zle mnie pani zrozumiała.
      Pisałam, to bardziej w formie, pod „naturę kotów”.
      Rozumie Pani już?
      Głównym celem napisania prze ze mnie tego była obrona „natury kotów” , a nie obrona nieodpowiedzialnych właścicieli. Fakt szukanie właściciela jest wręcz abstrakcją.
      Tak z mojej historii mam 14 letnią kotkę, od kociaka załatwia się w kuwecie, ale spójrzmy na mój ogródek, „ogródkowa kuweta” kotów z okolicy, a mój kot co robi? Idzie na ogródek i zakopuję po obcych kotach. Jakie dodatkowe zagrożenie? Mój kot idzie do domu, nie może mieć dostępu na meble. Dlaczego? Bo większość kotów jest tu w okolicy zapchlona , nieodrobaczona, niezaszczepiona, brudna w porównaniu z moim kotem, który nosi obroże przeciwpchelną, jest regularnie odrobaczany, jest szczepiony etc. , ale może przenosić ten cały „syf” poprzez kontakt z innymi kotami, zakopywanie odchodów innych kotów .

      Ja bym była za zrobieniem bannerów, najlepiej na ogrodzeniach, ewentualnie na słupach, aby ludzie byli bardziej odpowiedzialny. Napisać, to w sposób taki, aby to trafiło do ludzi.

      PS. Nie jestem Pan

      • Marzena Kazimierczyk pisze:

        Myślę że taka kampania i tak nic by niestety nie dała bo nawet jedyny weterynarz jaki był u nas na wsi się nie utrzymał.Co pokazuje jak mieszkańcy Nowej Wsi „dbają” o swoje zwierzęta.

    • Magda pisze:

      Ma Pani świętą rację 🙁 ja też mam problem z kotami sąsiadów…Obsikane drzwi,meble ogrodowe,nawet potrafią wejść w lecie przez otwarte drzwi tarasowe do domu,masakra.Nie można nawet piaskownicy dziecka na chwile otwartej zostawić bo można tam niezłą niespodziankę zastać…po prostu brak słów!

    • Marysia pisze:

      Pani Marzeno.
      Skoro ma Pani psa, to proszę go wypuścić na posesję. Będzie przeganiał te wstrętne koty, które przyszły defekować w Pani rabatki i będzie Pani miała problem z głowy.

      „Śmieszą ” Panią – jak to Pani ujęła- argumenty typu: „pies szczeka”(chociaż szczeka przecież o_O ) czy „kot chodzi własnymi ścieżkami” chociaż nie wiem zupełnie co tu zabawnego czy zadziwiającego, skoro jest to skrót myślowy dla autentycznego, niezbitego faktu,że kot to zwierzę, które ma potrzebę posiadania swojego terytorium i poruszania się po nim.
      Po co się pieklić, złościć i wymagać rzeczy NIEMOŻLIWYCH?
      Bo to jest rzecz niemożliwa- żeby kot na wzór psa przebywał TYLKO na swoim podwórku – i nie ma to związku ze złą wolą właścicieli kotów.
      Zwyczajnie – dla tego gatunku żadne ogrodzenie/płot/siatka nie stanowi bariery!
      Co zatem według Pani powinni zrobić właściciele kotów – czy zamknąć zwierzę w domu i nie wypuszczać przez parenaście lat? Czy może przywiązać na łańcuchu?
      Proszę sobie uzmysłowić,że są to absurdalne oczekiwania.
      Nie może Pani wymagać od innych, żeby się drastycznie ograniczali i dostosowywali do Pani prywatnych oczekiwań i zaleceń, tak aby to WŁAŚNIE PANI żyło się milej i wygodniej.
      Pani pasją jest ogródek a priorytetem jest porządek w ogródku natomiast pasją sąsiadów może są koty i dla nich priorytetem jest ich dobrostan.
      Jeśli te Wasze pasje wpływają na siebie negatywnie to mamy tu KONFLIKT a z konfliktu należy wyjść idąc na KOMPROMIS.
      Pani żadnego kompromisu nie proponuje.
      Przeciwnie – ma Pani jakieś dziwne zapędy – wspomina Pani o wyłapywaniu zwierząt, donosach do straży miejskiej na właścicieli, narażając ich na duże koszty finansowe związane z ewentualnymi mandatami … i wszystko to o parę gówienek w ziemi – zupełnie nieadekwatne natężenie pretensji do faktycznych szkód. Trochę pieniactwem tutaj trąci, które jest sporą przywarą – trzeba to w sobie wyplenić, bo to naprawdę okropna cecha i jak widać uciążliwa dla innych.

      Sterylizacja, która wygasza instynkt – to jest kompromis i rzeczywiście do tego każdy właściciel zwierzęcia powinien czuć się zobligowany.

      Pozdrawiam wszystkich i życzę wyrozumiałych sąsiadów. Przed pieniaczami Boże uchowaj :/

      • Marzena Kazimierczyk pisze:

        Nie będę dyskutowała z kimś dla kogo „parę gówienek ” przez które inne zwierzęta o dzieciach już nie wspomnę mogą zarazić się jakimś paskudztwem nie są problemem. Mamy jak widać inny poziom i standardy poczucia czystości… Jeśli chodzi o kompromis to gdybym go znała to bym go od razu zaproponowała a nie zgłaszała problem, ale jak widać byłam naiwna że ktoś z Państwa może zaproponować jakieś sensowne rozwiązanie zamiast dawać upust frustracjom.To nie ja narażam właścicieli kotów na mandaty tylko oni sami to robią pozwalając im wędrować gdzie się im podoba, ja tylko wyciągam konsekwencje do czego mam prawo. Pani odpowiedź trąci natomiast typowo zaściankową żółcią i jadem, gdyż ten artukuł miał zwrócić uwagę na problem i pomóc rozwiązać go a nie być okazją do szkalowania mnie , proszę nie mierzyć wszystkich swoją niska miarą i zamiast pisać nic nie wnoszące do rozwiązania problemu bezpłodne , anonimowe komentarze zająć się czymś bardziej przydatnym dla społeczeństwa , (czyli najlepiej wogóle się nie wypowiadać). Naprawdę tak trudno zrozumieć że podniesienie pewnego problemu na forum publicznym nie jest rzuceniem rękawicy tylko sygnałem do wspólnego rozwiązania problemu ? Na miejscu prowadzących ten portal zastanowiłabym się głęboko nad sensem swojej pracy bo zamiast służyć wspólnemu dobru naszej wsi ,staje się z każdym artykułem tyczącym jakiegoś problemu okazją do wyładowania niczym nieuzasadnionej „sąsiedzkiej” agresji i ukazuje Nową Wieś jako miejsce żółcią i jadem płynące. Doprowadzacie Państwo swoimi niskich lotów komentarzami do tego że nikt nie będzie poruszał spraw które uzna za wymagające wspólnego rozwiązania bo pokazują one że nie ma z kim dyskutować na w miarę intelektualnym poziomie. Dzięki Państwa ubogim w merytorykę komentarzom można ukazać poziom naszej wsi jeśli chodzi o poruszanie wspólnych problemów parafrazując cytat Mikołaja Reja i hasło przewodnie tego portalu tak: „Nowowsianie nie gęsi i swój chamski język mają „. Proszę się następnym razem zastanowić przed napisaniem czegoś czy aby napewno wnosi to coś do dyskusji, lub po prostu przenieść się na inne strony lub fora gdzie można dać upust swoim negatywnym emocjom bo ta strona to nie miejsce na to, a przyczynia się to tylko do negatywnego obrazu mieszkańców Nowej Wsi.

        • Robert Zemła pisze:

          Pani Marzeno.
          Odnoszę wrażenie że merytoryczne argumenty, które to przedstawiły : Marlena Warchał (inspektor ds. ochrony zwierząt) oraz Pani Marysia, nie interesują Panią, tak jak i zaproponowany kompromis. Mam propozycję. Myślę że w przypadku Pani posesji, problem stanowią nie tylko koty ale też: wredne krety (no kto je lubi? są takie niemiłe w dotyku i na dodatek przekopują ogródek, kto to widział!) ,przelatujące ptaki (nie wspomnę o ptakach które raczą wylądować w ogródku) które to, o zgrozo, również ośmielają się zanieczyścić tę posiadłość (hm… kto jest właścicielem ptaków?). Z mojej strony proponuję rozwiązać problem metodą zaoferowaną przez Komitet Centralny KPCh oraz Radę Państwa ChRL (Chińska Republika Ludowa) i wprowadzoną w życie w latach 1958-1962. Metoda ta miała za zadanie wytępienie m.in wróbli, które wyjadały ziarno na zasiewy. Polegała na niszczeniu gniazd, zabijaniu z proc, odpędzaniu gdy próbowały odpocząć (za pomocą kolorowych szmat, garnków, patelni itp.) O efektach tych działań można dowiedzieć się z encyklopedii. Tym to sposobem, niektóre jednostki, w naszym przemiłym kraju mogą spróbować pozbyć się kotów, kretów, ptaków i wszelakiej innej złośliwej zwierzyny(najlepiej założyć odpowiednie komitety z ludźmi o podobnych poglądach na kocią naturę)zapewniając czystość oraz ciszę . To oczywiście żart, jednak jak widać nie sposób dotrzeć do Pani Marzeny inaczej.
          Myślę że naprawdę ważnym tematem dla ludzi kochających zwierzęta, jest:
          1) sprawa znęcania się nad zwierzętami
          2)sposób pozbywania się ślepych miotów
          3)trzymanie na krótkich łańcuchach naszych ulubionych psów, lub w kojcach o wym. 0,5×0,5m
          4)sposób w jaki ludzie pozbywają się starych psów które nie są już potrzebne
          Wymieniać można jeszcze długo, jednak te cztery punkty wystarczą na wieloletnią walkę ze społeczną mentalnością w naszym kraju.
          Pozdrawiam R.Z

      • Sławek pisze:

        Pani to jest dopiero śmieszna(bez urazy), sugeruje Pani że obie strony mają winę jednakową?? haha Hobby Pani numer1 (ogrodnictwo) pasuje komuś czy nie jest wykonywane na prywatnym terenie i nikt nie ma prawa tego zabronić, Hobby Pani/Pana nr 2(jakiś sąsiad) Pasjonuje się kotami i jeżeli miauczą, gryzą się czy chodzą na głowie na prywatnym terenie to nikomu nic do tego natomiast jeżeli Pasja sąsiada rujnuje i zakłóca Pasję/prywatność pierwszego to uważa Pani że że wina leży po obu stronach i trzeba iść na kompromis?? Błagam:) dla tego właśnie dawno dawno temu wymyślono prawo i doskonalono je żeby „jednostka” miała swoje prawa i prywatność w przeciwnym razie zamiast usuwać koty można by zastrzelić sąsiada i przejąc jego włości żeby kociaki robiły na swoim:) sprawa jest prosta decydujesz się na dziecko, psa, kota czy tygrysa to najpierw się do tego przygotuj!! są koty które w mieście żyją 24h w domu i są jak pies wyprowadzane na smyczy raz czy dwa dziennie, znam takie przypadki i te koty nie wyglądają na jakieś pokrzywdzone przez życie!! a już kompletną bzdurą jest napisanie że „dla tego gatunku żadne ogrodzenie/płot/siatka nie stanowi bariery!”, proszę mnie nie rozśmieszać człowiek potrafi wylądować na księżycu a kota nie może utrzymać na konkretnej działce?? Faktem jest że zrobić ogrodzenie które skutecznie psa ogrodzi jest o wiele tańsze i prostsze ale wszystko się da, wystarczy nad ogrodzeniem(każdym słupkiem) dospawać 0,5m pręt skierowany prawie poziomo do wnętrza działki i rozciągnąć 6-7 stalowych linek o odstępach co 7cm i żaden kot tego nie przeskoczy!! No ale faktycznie taniej jest powiedzieć że „taka kota natura”… na zakończenie z całego serca życzę sąsiada posiadającego np. 10 kotów i pomyślnych negocjacji w uzyskaniu kompromisu:)

  2. Kamia pisze:

    Co za bzdury!!! Trzeba mieć grzechotkę zamiast mózgu, żeby taki artykuł napisać. Może tak najpierw zasięgnąć wiedzy , a potem pisać takie brednie i ludzi w błąd wprowadzać?

    • Artur Żurawlew pisze:

      Gratuluję anonimowego komentarza na poziomie ‚KAMIA’ . Jesteś dumą tej wsi.
      Ja powiem tylko tyle: mocz na drzwiach, elewacji, samochodzie, poszarpane pazurami meble ogrodowe, cerata na stole który stoi na zewnątrz, odchody wokół domu itd to codzienność Nowej Wsi która bezpańskimi zwierzętami stoi. Wypuszczanie zwierzęta jest aktem skrajnej głupoty, ignorancji i braku poszanowania innych. Niejednokrotnie zostałem zaatakowany przez wolno biegające psy za co właścicielom grożą poważne konsekwencje a koty zostawiają swoje odchody i mocz na wszystkim wokół domu a w lecie kiedy drzwi na taras są otwarte wchodzą nawet do domu! Ludzie czy to jest normalne? Czy takie rzeczy dzieją się w cywilizowanych społeczeństwach? Miejmy do siebie więcej szacunku. Zachowanie właścicieli tych zwierząt świadczy o ich niskim poziomie umysłowym i z tego też powodu nie widzę sensu poruszania kwestii sterylizacji tych zwierząt by ograniczyć ich rozmnażanie się bo chyba wykroczyłbym o jakieś 150 lat do przodu ale nie żyjemy w kraju o odpowiednim poziomie zaawansowania cywilizacyjnego więc cóż, nie zrobię tego żeby zaoszczędzić sobie czasu. Gratuluję też odwagi cywilnej komentującym. Jeśli masz coś do powiedzenia to miej odwagę cywilną człowieku, przedstaw siebie i swój punkt widzenia bo w przeciwnym razie to komuną zionie. Udanej mszy życzę.

      P.S. Dodam jeszcze że absolutnie nic nie zmieniło się w kwestii spalania śmieci w piecach. Tu też gratuluję wyobraźni i zdrowia życzę na przyszłość choć to akurat pobożne życzenie.

    • Marzena Kazimierczyk pisze:

      Do Kamia. Komentarz na poziomie nastolatka po jednym piwie… Nie dość że anonimowy czyli kompletny brak odwagi do poniesienia odpowiedzialności za swoje słowa to też zero konkretów, jakie to bzdury i brak wiedzy są w tym artykule ? Czekam na wyjaśnienia. ( O ile tata z mamą pozwolą Ci dzisiaj na dostęp do komputera).

  3. Heroes pisze:

    Odnośnie tego listu, tak jest w większości wsi, niestety. Kot chodzi swoimi drogami i jak nie jest od maleńkiego nauczony załatwiania się w jedno miejsce, to będzie szukał wygody gdzie indziej.
    To jest wina właściciela, a nie kota. Więc niech pani czasem nie przyjdzie na myśl, by te koty zlikwidować, w jakiś inny sposób. Jak zna pani właściciela, to proszę dzwonić do OTOZ-U w Oświęcimiu. Oni przyjeżdzają do włąsciciela na inspekcje, dają mu ostrzeżenie. Przyjeżdzają drugi raz na kontrole zazwyczaj po kilku tygodniach, jak się nic nie zmieniło przyjeżdzają, ze straża miejską. Własciciel musi zapewnić warunki bytu karma, woda i nocleg. Niestety koty sprawy fizjologiczne muszą załatwiać i gdyby włąsciciel był odpowiedzialny, to by koty załatwiały się w jednym ustalonym miejscu, nie koniecznie w kuwecie, ale nie na czyjejś posesji.
    Co do MARTWEGO KOTA. To się nie dzwoni do posiadacza działki , tylko od razu po OTOZ na inspekcje, oni ustalają przyczyny smierci zwierzaka i ewentualnie zgłaszają sprawe dalej.
    Co do ilości kotów na terenie Nowej Wsi, to jest to ilość bardzo duża. Z własnej obserwacji może co 10 kot/kotka jest pozbawiona swojego „Cochones”, nieodpowiedzialność własciciela i wysokie stawki sterylizacji i kastracji przyczyniają się do tego, że jest ich dużo. W naszym terenie nie ma akcji takcih jak np. starylizacja 50% badz free. Gmina czy powiat nie zapewniają takich akcji, aby to ograniczyć, jak jest na innych terenach Polski.
    Co jedyne pozostało, zgłosic włascicielowi, zadzwonic po otoz, a samemu nasypac w jednym miejscu na ogródku troche zwiru, piasku , nasypać kocimiętki i problem z „ogródkowej kuwety” z głowy.
    Zwierzęta trzeba kochać, a nie żalić się na nie, a jak żalić to na ludzi. Trzeba dać coś od siebie, pomóc, zgłosić. Trzeba pamiętać , ze zwierze Ci krzywdy nie zrobi. Człowiek robi krzywdę, na własny interes.

    CO do OTOZU, tam naprawdę trzeba zadzwonić, oni naprawdę dużo mogą, więcej niż straz miejska.

  4. Tadeusz pisze:

    A Ja kocham koty a zabite zwierzęta na drodze zgłasza się do Straży Miejskiej .z poważaniem Popiel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*