ALF po trzeciej kolejce.

ALF po 3 kolejce… Szczegóły we wpisie. Zapraszamy do czytania.

 


 

19.04.2012

Włatcy Stadionuf – FC Sąsiedzi   4 : 6

Krótko mówiąc megasensacja! Sąsiedzi, którzy w dwóch pierwszych meczach „wsławili” się głównie tym, że dali sobie wkopać 28 bramek, w starciu z władcami odnieśli niespodziewanie cenne zwycięstwo. Dodajmy, jak najbardziej zasłużone.

Początek meczu nie zapowiadał tak zaskakującego rozstrzygnięcia; władcy przystąpili do gry w najsilniejszym składzie z brzeszczańskim zaciągiem (FCS rozpoczęło w piątkę!) i to włatcy szybko strzelili pierwszą bramkę, nikogo z widzów specjalnie nie ruszyło, bo zgodnie z logiką tak być powinno. Na całe szczęście piłka nożna jest grą nieprzewidywalną i sąsiedzi (mając gdzieś logikę), nie podłamani takim obrotem sprawy, sukcesywnie uzupełniając skład, zaczęli odrabiać „czas utracony”. Na tyle skutecznie, że w drugiej połowie zrobiło się dla nich niesamowite 5:2! (w ataku szarpali Klimca i Mateusz Warda, w tyłach rządził Marcin „Misiu” Matusiak, kapitan Krzysztof Szumowski oraz znakomicie spisujący się między słupkami bramkarz „z musu”, Kamil Foryś). Zaskoczeni władcy kompletnie się pogubili, stracili inicjatywę i choć w pewnym momencie udało się im wyrwać z marazmu i nawet dojść rywala na jedną bramkę, końcówka znów należała do FCS.

PS  Nieobecny kierownik sąsiadów, ten od reklamówki, ma czego żałować..

Orzeł – Los Kojotos   3 : 0 (vo)

Stado do meczu się nie stawiło. Nie dziwię się zatem frustracji i sportowej złości walczaków, którzy punkty, owszem, zdobywać lubią, ale na piłkarskiej murawie, nie po wpisie walkoweru do protokołu.

Czarna Mamba – D-Formacja   4 : 1

Typowy ligowy mecz. Raczej przeciętny i bez adrenaliny. U widzów ewidentnie bez. Studenci – pozbawieni Kowalskiego, Klisia i strzelającego ostatnio bramki Woźniaka – nie angażując się specjalnie w walkę, pewnie zgarnęli trzy punkty i kontynuują zwycięską serię. Wojownikom seria się urwała, ale porażkę, jak na ich słynne do niedawna standardy, przyjęli nader spokojnie, bo jak filozoficznie po meczu stwierdził jeden z nich: „nie zawsze się wygrywa..”

Zgadza się. Nie zawsze.

20.04.2012

Gluty z Kalkuty – Streed Squad   0 : 9

Gluty w starciu z ulicznikami poniosły dotkliwą klęskę, na którą złożyło się kilka czynników. Wymienię trzy: po pierwsze – dobra Streed Squad, po drugie – absencja kilku wiodących zawodników (Królickiego, Żmudy i ciągle leczącego kontuzję ojca-założyciela, Patryka Korczyka) oraz – to po trzecie –  fatalna taktyka; zawodnicy stając do meczu „gołą szóstką”, bez rezerwowych, zamiast „kulać” piłką, grać kontry i strzelać z dystansu (panowie! przecież nawet przy niecelnym uderzeniu mielibyście wymierną „korzyść”; bramkarz biega za piłką, możecie wtedy „dychnąć”, ustawić szyk obronny i nie narazić się na kontrę), więc zamiast tego wszystkiego, „jeździli” z piłką jeden do drugiego, wikłali się w indywidualne pojedynki, jednymi słowy, bardzo, ale to bardzo   n i e e k o n o m i c z n i e  gospodarowali swoimi siłami*…

*jedynym zawodnikiem Glutów z Kalkuty, który taki sposób grania-biegania w miarę dźwigał był glut Kamil Baścik, ale i tak nie przełożyło się to na jakiś wymierny rezultat.

Bajer – KCP Team   4 : 17

Po raz wtóry – i ostatni! – na specjalne życzenie będzie krótko i mało boleśnie.

Metodą: kopiuj-wklej. Z poprzedniej relacji.

„..muzycy rozjechali kolejną przeszkodę aplikując jej siedemnaście bramek. Rozjechana przeszkoda odpowiedziała czterema i nie zawracając sobie głowy tym „ było i się zbyło”, z charakterystycznym dla bajerantów optymizmem, myśli już o następnej potyczce. Z Oldbojami.”

Odboje, z identycznym optymizmem, też o niej myślą. Zatem może być ciekawie.

PS mistrzowie ALF, drużyna KCP Team, pewnie są  troszeczkę poirytowani faktem, że na razie tak o nich mało, ale zaprawdę powiadam wam, przyjdzie taki czas, kiedy i oni będą tematem nr 1.. a na razie..cóż.. musi wystarczyć im to, że.. blisko, bardzo blisko ustrzelenia alftricka były „żądła” muzyków:  Tomek Bies i Michał Pietrzykowski, którzy solidarnie wbili bajerantom po 6 bramek.

Ultras Kęty – Oldboje   6 : 3

Moim zdaniem, a także zdaniem innych, postronnych obserwatorów bardzo ciekawe widowisko. Twarde, męskie, agresywne. Pasy podobnie jak w meczu z Sąsiadami, zastosowały hokejowy sposób zmian (piątkę zastępowała piątka) i być może to jest ten „złoty środek”, który pozwala ich wyeksploatowanym już nieco – wiekiem, sportem i.. „takimi tam innymi”… – organizmom szybko regenerować się i utrzymać dyspozycję na pełnych obrotach przez całe spotkanie. Ultrasi zmieniali się tradycyjnie: indywidualnie, według potrzeb – zawodnik za zawodnika. Początek spotkania to wzajemne badanie się czyli mobilizacja w tyłach i rachityczne, takie bez cienia brawury, próby „ukąszenia” rywala. Dopiero po kilku minutach, gdy oba zespoły nieco się już poznały i rozgrzały na dobre, skończyła się „ wstępna”, a zaczęła najprawdziwsza, piłkarska bitwa. Na całej długości i szerokości boiska. Na każdym metrze. Z obustronną wymianą ciosów. Z podbramkowymi spięciami. I z iskrzeniem (tak! tak! oldboje mistrzowsko opanowali sztukę perfidnej, piłkarskiej prowokacji; rywali próbują na wszelki sposób, z boiska i spoza niego, zdenerwować, zdeprymować, wyprowadzić z równowagi; Przemek „Krzywy” Krzywdziak, Piotrek Wróbel z Ultrasów, albo wcześniej Iwan Polakow z Mamby zapewne mogliby coś więcej na ten temat powiedzieć). Mecz miał jeszcze w sobie jedną rzecz: dynamiczną, zmieniającą się w sporym tempie, dramaturgię – dość powiedzieć, że na 15 minut przed końcowym gwizdkiem „gryzącym trawę” pasom udało się wyjść na jednobramkowe prowadzenie (3:2), ale..ale… ten, kto zna ultrasów wie, że – i w tym miejscu posłużę się fragmentem relacji z pamiętnego pojedynku  kęczan z KCP Team, bo pasuje jak ulał do zaistniałej sytuacji – cytuję: „.. Ultrasi to Ultrasi… tu dużo mówić.. doświadczenie zdobyte w dwóch ligach i obskakiwanych – „gdzie się da” – turniejach orlikowych uodporniło ich na stresujące sytuacje i nieraz pomogło wyjść obronną ręką z najcięższych nawet opresji, tak było i tym razem (..) szybko zdobyty gol kontaktowy dał im potężnego kopa i (..) odmienił oblicze meczu.” Koniec cytatu.

Ostateczna „odmiana  oblicza”  t e g o  meczu, z   t y m  przeciwnikiem zawarła się w satysfakcjonującym wicemistrzów ALF wyniku 6:3.

Paweł

Szczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się: www.sportowe-kety.pl (w zakładce ALF) oraz na www.alfnw.futbolowo.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Sportowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*