Relacja z ostatniej 22. kolejki ALF w Nowej Wsi!

NowaWieśKętyPrzedstawiamy Państwu relację autorstwa Pana Pawła Kłaputa z 22. kolejki w Nowej Wsi.

  , New Village Stadium

23.10.2014

 

KCP Team – Ultras Kęty 8:0 (vo)

Mentalnego syndromu Szaranowicza Włodzimierza ciąg dalszy. Tym razem jego wirus dopadł kęckich ultrasów. Szkoda, bo ta konfrontacja – mistrza i wicemistrza – mogła być fajnym zwieńczenie piątego sezonu ALF… A tak, zostało tylko rozczarowanie, niedosyt, a wśród kibiców nawet zniesmaczenie…

Mecz dogrywany (29 minut)

Bajer – Włatcy Stadionuf 5:3

Bramki: Bajer: Jan Bogacz 2, Mariusz Żurek 1, Paweł Giziński 1, Kamil Mas 1 Włatcy Stadionuf: Marcin Gumulak 1, Artur Legień 1, Rafał Makowski 1.

We wrześniu, w 23 minucie meczu na New Village „zdechły” światła i zawody trzeba było przerwać. Teraz nadszedł czas na ich dokończenie. W międzyczasie sytuacja tak się ułożyła, że ów – jeszcze miesiąc temu – „kolejny, zwykły mecz w Lidze” – nabrał niesamowitego ciężaru gatunkowego, a 29 minut, które zostały do jego końca mogły dać włatcom niebo (podium), albo strącić ich w rozczarowujący, górny, bo górny, ale jednak środek tabeli (czyściec).

Pierwsze zaskoczenie – mistrzowie logistyki, władcy, na ten arcyważny pojedynek stawili się w skromniutkim i pozbawionym kluczowych zawodników składzie i to była rysa na wizerunku, Bajeranci – przeciwnie – zmobilizowali najmocniejszą „paczkę” (do siedmioosobowej ekipy, bo tylu zawodników, wedle protokołu w tym spotkaniu mógł wystawić Bajer, nie załapał się nawet Edward Mas – numer 8 na liście chętnych – i nie ma zmiłuj się! Panu Edwardowi, w krótkich gatkach i słynnej, czerwonej bluzie z napisem „Polska”, przyszło na jesiennym zimnie tylko pomagać i mobilizować kolegów z „ławki”).

W mecz zdecydowanie lepiej weszli bajeranci. Grali spokojnie, grali piłką, grali bez nerwowych ruchów i trudno się dziwić. Mieli do tego grajków, a nie mieli presji. Pierwsza połowa (4minuty) zakończyła się jednak bez bramek czyli Bajer dalej prowadził 2:1. Druga zaczęła się od szybkiej bramki Jana Bogacza na 3:1 i w tym momencie sytuacja kotłów stała się nie do pozazdroszczenia – ciśnienie raptownie podskoczyło im, a kapitanowi, Arturowi Legieniowi, to już podskoczyło w ogóle poza skalę i „dopuszczalne stany”. Póki co, arbiter pobłażliwie na te „ponad dopuszczalne stany” pobłażliwie przymykał oko. Do czasu.

Bajer po strzeleniu bramki cofnął się na swoja połowę i próbował „żądlić” z kontry na wysuniętego Mariusza Żurka, tudzież wspierającego go, Rafała Fabię. Włatcy zaś – tu już nie było miejsca na żadną kalkulację! – rzucili wszystko na jedną szalę. Ryzyk-fizyk! Niemal całym zespołem poszli do przodu, zaatakowali i stworzyli sobie kilka znakomitych sytuacji, jednak z ich wykorzystaniem mieli tego wieczoru spory problem, bo golkiper rywali, Andrzej Sadlik – że użyję wyświechtanego określenia – bronił „jak w transie” . W końcu jednak i on skapitulował (po trafieniu „nerwowego” Legienia). Co prawda zaraz po nim mogli zostać skarceni (minimalnie niecelna główka Fabii i słupek Żurka), ale sami też zmarnowali w następnych minutach kilka wyśmienitych okazji ( „nieczyste” uderzenie, z metra, Krzyśka Babiucha, „setka” Rafała Makowskiego obroniona przez Sadlika). W 37 minucie wrzutkę z autu Żurka wykorzystał obrońca, Paweł Gizicki, posyłając piłkę łagodnym lobem nad golkiperem co bajerantom dało dwubramkowe prowadzenie, a w kapitanie Legieniu wyzwoliło dodatkowe pokłady, wyrzucanych teraz już z częstotliwością kałasznikowej serii, wyrazów, delikatnie mówiąc, niecenzuralnych, za co otrzymał od sędziego nadzwyczaj cenzuralne upomnienie. Na siedem minut przed końcem spotkania Rafał Makowski wygrał górny pojedynek z Sadlikiem i głową wepchnął piłkę do siatki. 4:3. Znowu „styk”. Znowu tlaca się jeszcze nadzieja.Końcówka meczu to już frontalne oblężenie bramki Bajeru, fantastyczne interwencje Sadlika, żółta kartka dla Legienia, ale z innego paragrafu, niż mu było powszechnie sądzone, bo za niebezpieczny atak z tyłu i naruszenie nietykalności goleni najspokojniejszego człowieka w ALF, Mateusza Gąsiorka oraz – w finale – dynamiczna kontra Żurka, która dała ekipie Masów piątą bramkę i ostatecznie przypieczętowała jej wygraną, a włatcuf przyprawiła o niemal ewangeliczny „ płacz i zgrzytanie zębów”…

K3  – Chłopaki z Ośki  4:5

 

Bramki: K3: Adam Jura 2, Piotr Mąsior 2  Chłopaki z Ośki:  Bartek Urbański 2, Jakub Januszyk 2, Adrian Majkuciński 1

Mecz w pierwszej połowie wyrównany. W drugiej jeszcze bardziej, ale  że jednej z drużyn udało się strzelić  bramkę więcej, to ona ma trzy punkty, a jej rywal..figę z makiem.

W pierwszej połowie pojedynek toczył się głównie w strefie środkowej boiska, stąd strzałów było jak na lekarstwo.  Ale bramki padły. Trzy dla Ośki, jedna dla księgarzy.

W drugiej połowie chłopaki dołożyły kolejne trafienie (na 4:1) i to już była solidna zaliczka do zgarnięcia pełnej puli punktów. Myliłby się jednak ten, kto postawiłby już kreskę na K3. Ambitna pogoń  sprawiła, że  księgarze , za sprawa Adama Jury, i  dwukrotnie, Piotrka Mąsiora (rozegrał  bardzo dobre zawody!)  doprowadzili do remisu. Niestety, dowieźć go  do mety nie udało im się. W ostatniej akcji meczu Bartek Urbański znalazł sobie miejsce i umieścił piłkę w siatce Michała Wysogląda. Tym samym Ośka  zainkasowała trzy punkty, a K3..figę z makiem.

Szkoda, bo „x”-a  księgarze sobie naprawdę zapracowali.

24.10.2014

 

Oldboys Beskid Andrychów – Bianconerri 19:2

Bramki: Oldboys Beskid Andrychów: Zbigniew Polak 7, Łukasz Smaza 4, Dariusz Siwek 1, Sebastian Pilarski 1, Grzegorz Mizera 1, Zygmunt Mizera 1, Krzysztof Kokoszka 1 , Leszek Książek 1, samobójcze 2.   Bianconerri: Mateusz Królicki 2.

Bianconerri zaczęli w czwórkę. Potem ktoś doszedł, nie wiadomo czy z oficjalnej kadry czy z „łapanki” wśród kibiców. No i skończyło się, jak się skończyć musiało. Potężnym laniem. A mogło być ono jeszcze wyższe, gdyby starsi panowie nie potraktowali tego meczu jak sparingu. Fatalny koniec fatalnego sezonu zebr – na wyróżnienie w tym pojedynku, a zapewne i całych rozgrywkach na pewno jednak zasłużył ich najlepszy zawodnik, Mateusz Królicki. Dwoił się i troił, w przodzie i w tyłach. Także w s®odku.Strzelił dwie bramki i kijek w trybiki radośnie funkcjonującej „maszynki” andrychowian, raz za czas, udanie wciskał.

PS Blisko alftricka był Zbyszek Polak (7 bramek), ale ostatecznie kropki nad ”i” nie udało mu się postawić..

Drink Team – Kojoty 3:12

Bramki:Drink Team: Wacław Faron 1, Dawid Wąsik 1, samobójcza1. Kojoty: Jakub Gaweł 4, Daniel Ferreri 3, Paweł Puchała 3, Artur Grządziel 2.

Dla kojotów przegrana włatcuf z bajerantami był jak gwiazdka z nieba. I takiej gwiazdki śmiertelnym grzechem byłoby nie wykorzystać. Stado ja wykorzystało. Zebrało, zmobilizowało wszystko co miało pod ręką (nogą), a nawet ciut..ciut.więcej (po kilkumiesięcznym rozbracie z piłką, spowodowanym groźna kontuzja stawił się nawet Jan Królicki). Zabrakło tylko Arka Orlickiego, ale ten podobno znowu leczy kontuzję w Austrii (zastrzegam: wiadomość nie potwierdzona, niesiona tylko gminną wieścią). Drink Team-owcy do ostatniej potyczki w sezonie podeszli z pułapu o kilka pięter niższego od rywali. Do przerwy zagrali tylko piątką, ale na początku meczu kojotom trochę namieszali, a i strachu – bez dwóch zdań – przysporzyli co niemiara (pierwsza bramka Wacka Farona, niczym puszka Pandory, wyzwoliła w stadzie falę ogromnej nerwowości i dyskusji wielopłaszczyznowych). Wyrównujący gol Daniela Ferreriego na moment frustrację przystopował, ale kolejna akcja pijusów – znowu z Faronem w roli głównej – zakończona golem samobójczym kojotów, demony po raz wtóry obudziła. Później już jednak wszystko zaczęło toczyć się wedle zaplanowanego przez stado scenariusza i nie pomogło nawet pojawienie się na drugą odsłonę, drinkersa Sebastiana Mysłajka (w przerwie zebrał od kolegów zasłużone połajanki za to spóźnienie!).

Ostatecznie „tuzinek” padł, a kojoty zgarniając trzy, najcenniejsze w ich historii punkty, mają upragnione pudło!

 

Niezniszczalni – Bajer   6:16

Bramki: Niezniszczalni: Amadeusz Pasieka 3, Artur Gasidło 2, Tomasz Sadlik 1.   Bajer: Mariusz Żurek 8, Rafał Fabia 6, Jan Bogacz 1, Edward Mas 1

Radosny futbol dwóch zadowolonych z ALFowej zabawy zespołów. Pełny luz. Zero niedobrych fluidów. Zero napinania się. Bzdyczenia i indyczenia.. W tym, autentycznie, „meczu przyjaźni” najciekawsze było to, czy Mariuszowi Żurkowi uda się wreszcie ustrzelić upragnionego alftricka (bo dwa wcześniejsze podejścia zakończyły się niepowodzeniem – zabrakło raptem jednego trafienia! ). Zaczęło się jak zwykle czyli Mariusz na początku meczu strzelił kilka bramek.. a potem.. potem też było jak zwykle.. i trudno powiedzieć co go dopadło: stres? blokada? wata w nogach? – w każdym bądź razie napastnikowi Bajeru nic nie mogło wpaść do siatki, a czas gonił. Co gorsze dla niego, szanse na dokonanie chwalebnego wyczynu, o którym być może będą śpiewać pieśni, zwietrzył inny snajper Bajeru, Rafał Fabia i Żurek na wspólną współpracę z nim w ramach osiągnięciu celu nie mógł już za bardzo liczyć. Ale udało się! Rzutem niemal na taśmę, Mariusz zaliczył ósme trafienie i został jedynym w tym sezonie zdobywcą alftricka! Tratatata!!! Gratulacje!

I jeszcze jeden fajny moment. Kapitan Niezniszczalnych, Krzysztof Szumowski, jak nikt przed nim w Lidze (nawet jak Tańczący-W-Polu golkiper Beskidu, Dariusz Siwek) hasał sobie do przodu i często „robił” za napastnika, pozostawiając swoją świątynię pod opieką szczęścia – i faktycznie w tych konkretnych momentach szczęście mu sprzyjało, bo uderzenia bajerantów na „pusta bramkę”, nieraz ze swojej połowy, mijały minimalnie słupki albo w nie trafiały..

PS po meczu, z okazji szczęśliwego zakończenia ALF , wyściskałem się z niektórymi bajerantami ponad miarę. Fajne spontaniczne podejście. Za to ich lubię.

Podsumowanie sezonu 2014 ! Statystyki! Ciekawostki! Wkrótce!

Szczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się na www.alfnw.futbolowo.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Relacja z ostatniej 22. kolejki ALF w Nowej Wsi!

  1. paweł kaput pisze:

    logistyka! latem nasi futboliści często korzystają z uroków wakacyjnych wojaży i połowa sierpnia to taki optymalny czas – przy 12 zespołach – na rozpoczęcie Ligi.. Z drugiej strony nie przesadzajmy..:-) pogoda była przyzwoita, a z własnego, zawodniczego, doświadczenia, pamiętam. że często-gęsto grywało się i w słocie i w błocie.. i było ok.. Na orliku -przynajmniej tego drugiego -nie uświadczysz!..:-)

    • zenek pisze:

      Jasna sprawa że połowa sierpnia to dobry czas. Myślę że nie przesadzam tylko rozmyślam:) z jakiegoś powodu w końcówce nie każdemu chciało się grać, a tak jak pisałem nie mówimy o zawodowcach tylko amatorach i może nie każdy lubi grać „i w słocie i w błocie” (zamiast błota można poślizgnąć się na mokrej murawie 🙂 ). A logistyka rzecz ważna i czasem musi być tak, a nie inaczej- takie tylko dywagacje;)

      • paweł kłaput pisze:

        zgadza się !.. rozmyślać i dywagować można, a czasami nawet trzeba!…:-) pozdrawiam!

        • arthurae pisze:

          zaczynanie wcześniej ligi byłoby irracjonalne…. połowa sierpnia jest ok, chociaż dla niektórych i tak za wcześnie…coś za coś…zaczniemy później skończymy jeszcze później….kiedyś jak było 14 drużyn ligi kończyła się w II połowie listopada jak dobrze kojarzę….grało się w nietakich warunkach. albo gramy albo nie:) ale bianco to na „kroplówce” grało chyba całą II rundę….chwała im za to, że dotrwali w ogóle., a np. taki orzeł nie dotrwał, a problemów kadrowych nie miał, no ale obrazili się bo to bo tamto;-)

  2. zenek pisze:

    Fajny sezon, wyrównana walka (faktycznie szkoda że nie do końca), ale kiedy zimno i pada to po co się męczyć jak nie trzeba. Może liga amatorska powinna kończyć się nieco wcześniej np końcem września w końcu to nie zawodowstwo i każdy zdrowie szanuje. Oby następny sezon był tak samo emocjonujący jak ten.

  3. ALF pisze:

    Kilka ekip ewidentnie nie wytrzymało trudu sezonu….bo te wyniki z ostatniej kolejki to masakra jakaś….+walkower jeszcze….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*