Relacja z 9. kolejki ALF w Nowej Wsi

ORLIK_ALFZapraszamy do zapoznania się z relacją autorstwa Pawła Kłaputa z 9. kolejki w Nowej Wsi.

9 kolejka ALF  2016

Orlik , New Village Stadium

 

27.05.2016

Ulltras – Football Academy Andrychów  5:7

Do tego meczu Ultrasi przystąpili bez kontuzjowanego Adama  Hawry i w ogóle bez rezerwowych, ale z Mateuszem Musiałem w ”polu” i Kamilem Pietrasem w bramce. W składzie  Football Academy nie było większych niespodzianek, powrócił tylko Damian Jaskólski (bo podobno siłownia w remoncie), pojawił się też kolejny bramkarz awaryjny, Oskar Sikora.

Pierwsza bramka,  padła w 9 minucie i rzecz jasna wedle stałego, pierwszo kwadransowego  scenariusza zdobyli ją akademicy, a konkretniej zdobył ją pomocnik Damian Wieczorek (Seweryn Łysoń pomny tej prawidłowości  rzucił w moim kierunku: „panie Kłaput..minęło 15 minut?”).

W 13 minucie było już 2:0 – Jaskólski zakręcił obrońcami i podał futbolówkę do Łysonia, a kapitan FAA,  uderzeniem z pierwszej piłki, umieścił ją pewnie w siatce.

W 15 minucie zawrzało wśród cytrynek, bo ich zdaniem jeden z obrońców andrychowian zagrał ręką w polu karnym, a arbiter nie zareagował i nie podyktował rzutu karnego. Ta sytuacja wyraźnie pobudziła ultrasów i na przedpolu FAA zaczął się prawdziwy „kocioł”. Kęczanie stwarzali sobie, raz po raz, dobre sytuacje, ale wszystkie kończyły się na szczęśliwie interweniującym Sikorze. W 18 minucie  drobniutki bramkarz FAA  musiał jednak w końcu wyciągnąć piłkę z siatki po strzale Mateusza  Musiała. Cytrynki cieszyły się z gola kontaktowego równą minutę, Bo tyle czasu potrzebował beniaminek, by zdobyć trzecią bramkę (z kontry strzelił Dawid Gibas).

Dawno końcówka pierwszej odsłony nie była tak dynamiczna i obfita w bramki jak dzisiaj –  w 22 minucie, po zbyt krótkim wybiciu przez Bogumiła Olesiaka, piłkę przejął ją Jakub Sokołowski i podwyższył wynik na 4:1, w 23minucie, „Żuraw”, po kontrze wyprowadzonej przez Rafała Michalaka, zmniejszył dystans. Swoje szanse zmarnowali Sokołowski, Pająk, Olesiak  i Wilk (ale on był usprawiedliwiony, bo wmłócił przed meczem kebaba i przez to go  – jak twierdził – „ trzymało”).

Tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę Damian Wieczorek  wyprowadził ze swojej połowy odważną akcję, zgrał piłkę do Pająka, a Człowiek-Z-Tatuażem-Na -Nodze, jego wysiłku nie zmarnował i akademicy schodzili na przerwę z pokaźną przewagą bramkową.

Druga połowa zaczęła się znakomicie dla beniaminka, fatalnie dla kęczan; golkiper Pietras źle wybił piłkę, przechwycili j ą akademicy i po zagraniu głową przez Grzegorza Miodońskiego efektowną  i co ważne skuteczną ”piętką”  popisał się  Damian Jaskólski. Football Academy poszło za ciosem- co prawda „setkę” zmarnował Gibas, a Sokołowski, w niewiele gorszej sytuacji, posłał piłkę obok słupka, ale w 30 minucie wzorcowa kontra tria: Jaskólski-Łysoń-Gibas skończyła się trafieniem tego ostatniego oraz pierwszym okrzykiem radości, mało wylewnego dotąd fanklubu andrychowian.

7:2..  akademicy przeszczęśliwi..fan club się raduje..ultrasi na kolanach.. ejże! czy aby na pewno?

W 35 minucie Rafał Michalak zdobył trzecia bramkę dla swojego zespołu a w 39 minucie – po faulu na Musiale, z rzutu karnego czwartego gola zaliczył Wojtek Wilk (akademicy mieli też  w tym okresie swoje szanse, ale Sokołowski zmarnował kolejną „setkę”, a sytuacyjne uderzenie ze „szpica” Jaskólskiego wylądowało na słupku)

Przy rezultacie 7:4 na New Village Stadium zaczęło robić się nerwowo, a po bramce Wilka, w  39 minucie, już szczególnie. Zmarszczone, zacięte miny, ostre wejścia, wzajemne pretensje  (Olesiak oskarżał Pająka o  popychanie rekami, a Pająk, nie pozostając dłużny,  „odbił piłeczkę” i to samo zarzucił Olesiakowi). Tylko sędzia zawodów ze stoickim spokojem próbował przywołać krewkich zawodników rozbrajająco trzeźwym hasłem: „grajcie, bo czas leci” .

Nie na wiele się to zdało , bo w samej końcówce meczu zaiskrzyło – rozgrywający bardzo dobry mecz „Jaski” chyba koniecznie chciał się przypomnieć rywalom, arbitrowi , kibicom i czytelnikom ( mi nie, bo ja wszystko pamiętam) ze swojej charakterystycznej strony – i wdał się w dynamiczną awanturę z Rafałem Michalakiem za jego  rzekomy faul na Wieczorku, a ponieważ  to wszystko rozgrywało się na wyciagnięcie ręki (nogi) od Mateusza Musiała to.. musiało dojść do eskalacji konfliktu. Na szczęście „Żuraw” tylko postraszył posturą , miną i niecenzuralnym, werbalnie uderzeniem( po meczu obaj adwersarze komentowali sytuację: pomocnik ultrasów dobrotliwie tłumaczył mi motywy postępowania w kontekście podobnego wyczynu w meczu z Beskidem, a jego wywody uznałem za logiczne, pomocnik akademików znalazł sobie inny obiekt –  swoje pretensje skierował w stronę sędziego zawodów ( co z kolei uznałem za niepotrzebne, krótkowzroczne i kompletnie wyprane z dyplomatycznej przezorności na przyszłość).

Kojoty –  Niezniszczalni  18:4

Niezniszczalni  dalej na równi pochyłej. Mecz zaczął się z małym poślizgiem, bo niebiesko-czarni nie mogli skompletować podstawowego składu (tylko dzięki wyrwaniu dwóch młodzieńców z ławki kibiców i przybyciu w ostatniej chwili Edwarda Masa seniora, ex szefa Bajeru spotkanie doszło do skutku).

Na lidera ALF  tak ad hoc sklecona drużyna to było trochę za mało, stąd stado podeszło do tej potyczki w  treningowym nastroju i od drugiej minuty zaczęło bezlitośnie punktować rywali z krótką przerwą między 35, a 40 minutą , kiedy to niespodziewanie do głosu doszli niezniszczalni, zdobywając ..cztery bramki pod rząd!.

 Końcówka meczu była pasjonująca już tylko z jednego względu – wszyscy zastanawiali  się czy „Ferri” zdąży ustrzelić alftricka (wcześniej niefrasobliwie grał pod kolegów, a kiedy mu przypomniałem, że jeżeli myśli o alfowym, strzeleckim wyczynie to czas już kończyć dzieło, odpowiedział: „spokojnie panie Pawle..zdążę..” i  –  skubany! –  zdążył,  choć na 4 minuty przed końcem meczu brakowało mu jeszcze dwóch „oczek”.

Mimo tak efektownej wygranej po zawodach podszedł do mnie kapitan kojotów, Adrian Pękala i powiedział: „proszę nas tam nie obsmarować..” Obsmarować? Za co ?.. za to, że nie wpadło więcej bramek? (fakt! troszkę setek” stado zmarnowało,  a ten króciutki moment między 35, 40 minutą chwały liderowi nie przyniósł, ale bez przesady!). Odpowiem.. Mateuszem Kurcem, zawodnikiem stada, który to co powiedział Adrian  spuentował tak: „lepiej brzydko wygrać, niż ładnie przegrać.”

Bramki strzelali: dla kojotów Daniel Ferreri 9, Paweł Puchała 2, Mateusz Kurec 3, Kuba Gaweł 2, Arek Orlicki 1 i Mateusz Majda 1; dla niezniszczalnych Dominik Harężlak 2, Krzysztof Szumowski 1 i Dawid Dżugaj 1.

2.06. 2016

K3 – Mistrzowie Osiedla 4:1

W notatkach zapisałem tylko jedną –  i to niepełną –  stronę, co nie oznacza, że z boiska wiało nudą. Po prostu mało było dynamicznych czy jakichś bardziej spektakularnych momentów, nie mówiąc już o „krótkich spięciach” czy ”złotych myślach”, gra zaś  toczyła się głównie w środkowej strefie boiska, co dla widza nie było specjalnie atrakcyjne.

W 5 minucie ładną akcję przeprowadził napastnik Mistrzów Osiedla, Tomasz Pękala – zwodem ciała położył bramkarza, ale do siatki nie trafił. W chwilę później błąd popełnił defensor księgarzy Przemek Łata i Paweł Sołtysiak Junior  skwapliwie  go wykorzystał, zdobywając pierwszego gola dla andrychowian.

W 13 minucie był już remis –  uderzył mocno Mariusz Bułaś , a piłka po rykoszecie od jednego z obrońców, wpadła do bramki. Klarowna sytuacje do zmiany rezultatu miał w minucie 15 Mateusz ”Majek” Pawiński – przed polem karnym przyjął piłkę na klatę, obrócił się i posłał technicznego loba- niestety nie tylko nad golkiperem Mateuszem Targoszem, ale też nad poprzeczką.

W 23 minucie meczu, za popełniony  na jego początku błąd  zrehabilitował się Przemysław Łata posyłając piłkę do siatki lekkim , technicznym uderzeniem.

Druga połowa nie przyniosła zmiany klimatu. Dalej było spokojnie.. dalej gra toczyła się głównie w środku boiska.. i dalej mecz rozgrywano w strugach deszczu. W 32 minucie powracający po latach na New Village Stadium Artur „Papież” Raj (kiedyś: Paczka Draży oraz Streed Squad) podał precyzyjnie piłkę do Łaty i defensor K3 , zrehabilitował się już z nawiązką.

Zwycięstwo czarnych koszul przypieczętował duet osieczeńskich (osieckich?) pomocników – Szymon Juras i Marcina Sporysz (gol  Sporysza).

Mistrzowie Osiedla  mieli w drugiej połowie tylko jedną, dobrą sytuację na zmianę wyniku, ale Mirosław Sołtysiak Senior zbytnio połakomił się na zaistnienie na liście strzelców i zamiast podać piłkę lepiej ustawionym kolegom, egoistycznie „kropnął” z ostrego kąta w boczną siatkę bramki.

 

Oldboys Beskid Andrychów – KCP Team  6:1

Przy całym szacunku dla poprzednich pojedynków, ten był niewątpliwie hitem dziewiątej kolejki Ligi. Wszak w szranki stanęły druga i trzecia drużyna w tabeli. Obie ekipy zmobilizowały wszystko co żywe i co dało radę kopać piłkę (ożył był nawet snajper andrychowian, Łukasz Smaza, który ponoć dwa tygodnie temu złamał palec u nogi.. nic. .tylko cud..albo ozdrowieńcza aura New Village Stadium).

Lepiej w mecz weszli muzycy –  postraszył z rzutu wolnego Artur Grządziel, a rajd Kamila  Boraka w ostatnim momencie, odważnym wślizgiem,powstrzymał Sebastian Pilarski.

W4 minucie, w dość kuriozalnych okolicznościach padła pierwsza bramki. Aut na połowie rywali  „wybijał” Jozef Ryłko, kapitan muzyków Mateusz Błasiak  chytrze stanął  mu na linii zagrania, a defensor Beskidu, chcąc być  chytrzejszym od niego i chcąc  sprowokować arbitra do pokazania „Rybie” żółtej kartki), pośpieszył się i „nabił” przeciwnika, niestety pechowo, bo piłka po odbiciu się od Mateusza, powędrowała pod nogą Grządziela, a ten, widząc wysoko wysuniętego bramkarza Kudłacika, posłał ją precyzyjnym lobem z połowy boiska do siatki. W chwilę później w idealnej sytuacji „przestrzelił głową” Kamil Góral, a prosty błąd komunikacyjny między Pilarskim, a Kudłacikiem sprawił, że starsi panowie stracili drugą bramkę ( „na trzeciego wmieszał się między nich Grządziel i – „farfoclem”, bo „farfoclem”  – wepchnął piłkę do bramki).  Dołek andrychowian trwał krótko i w następnym kwadransie to oni był stroną przeważającą (co z tego skoro swoich świetnych sytuacji nie wykorzystywali: ruchliwy Łukasza Lachendro, Krzysztof Kopytko I Kamil Góral).

Tymczasem cofnięci do defensywy muzycy cierpliwie czekali na swoją szansę i w końcu doczekali się doczekali  się –  w 19 minucie  z kontrą wyszedł Sebastian Zając,  zagrał piłkę do Damiana Pałamarczuka i były bramkarz Niwy Nowa Wieś nie miał problemu z pokonaniem golkipera oldbojów.

W końcówce pierwszej połowy gwar na murawie wzmógł się niemiłosierni, bo ktoś tam kogoś szturchnął łokciem, a wolnego nie było, ktoś się poślizgnął na „mleczu”..a tu nihuhu.. karnego nie ma..aut? rzecz jasna wybił nie ten zespół, który miał wybijać..itd. .. itd. ..– poirytowani tym kibice  zaczęli sami strofować zawodników okrzykami: „nie ma gwizdka! grajcie!”.

Po sygnale od arbitra na przerwę zapadła błoga cisza..

W drugiej odsłoni pojawił się problem z niedopompowaną piłką –  zmora ALF, a zarazem sytuacja nagminnie się powtarzająca i kuriozalna, bo zawodnicy biorą sobie sami sprzęt od gospodarza, rozgrzewają się nim.. by dopiero w trakcie meczu  zorientować  się,  że jest coś z nim nie tak.

W 28 minucie Sebastian Pilarski za taktyczną „rękę” powędrował na dwie karne minuty i grając w osłabieniu Beskid o mały włos nie zdobył bramki (spod opieki obrońców uwolnił się sprytnie „Smazik”, ale oddał niecelny strzał, Kopytko z kolei  fatalnie przestrzelił z ”piątego” metra). A KCP Team zadziwiało prawie stuprocentowa skutecznością –  kontry czwartą bramkę strzelił  jego najlepszy snajper Artur Grządziel.

Im bliżej było  końca tym andrychowianie wypracowywali sobie coraz większą  przewagę ( wielki Statystyk, Artur Legień , fachowym okiem statystyka ocenił to na 70% do 30% dla starszych panów) . Co z tego jak większość akcji rozbijała sie się na  konsekwentnej defensywie wicemistrzów ALF trzymanej „żelazną ręką” (nogą) przez kapitana Mateusza Błasiaka (znakomicie blokowali strzały rywali). Kudlacik  dwoił się i  t r o i ł i nie ma tu żadnej przesady ! W jednej chwili kleił  dłonią groźny strzał Adriana Makucińskiego, w chwilę później jak rasowy obrońca wyprzedzał, wygrywał walkę w powietrzu o górna piłkę i zgrywał ją do kolegów, by na koniec szarpać pod bramką rywali  i „zygać”  WojtkaWiktpra.

Ta desperacka taktyka wiązała się oczywiście z olbrzymim ryzykiem, bo wyjadacze  z KCP Team tylko czekali na wystrzelenie piłki do opuszczonej bramki (Rafał „Janek” Janosz, po przechwycie na własnym polu karnym, „posłał loba” niemal przez całe boisko i miał pecha  – zmierzająca do siatki piłka złapała na drugim metrze przed liną bramkową zbyt wysokiego” kozła” i przeszła nad poprzeczką, Grządziel posłał „szczura” obok bramki, a Kuba Migdałek w sytuacji  dwa na jeden z obrońcą, nie z  bramkarzem – ten został na połowie muzyków – posłał piłkę obok słupka).

W 44 minucie po rzucie rożnym piątą bramkę (a swoją czwarta) zdobył Artur Grządziel. Minutę później honorowe trafienie, jak najbardziej zasłużone, zaliczył Łukasz Smaza.

W ostatniej minucie meczu wynik ustalił Kuba Migdałek wygrywając pojedynek biegowy – bark w bark – z Grzegorzem „Kucykiem” Mizerą (wstrzelenie piłki do bramki do siatki było tylko formalnością, bo Marek Kudłacik  w tym fragmencie gry nie wychodził już  z „szesnastki” rywali).

Desperado Team – Włatcy Stadionuf  2:7

Włatcy zaciekle starają się odzyskać stracony teren i doszlusować do czołówki, stąd przed meczem z Desperado Team w zespole Artura Legienia, widać było pełną mobilizację i zero objawów lekceważenia rywali (niebiescy, choć nie są zespołem z górnej półki to już ostatnio kilka razy przyjemnie zaskoczyli, a kotły za błąd zlekceważenia zapłaciły stratą trzech punktów w pojedynku z Mistrzami Osiedla).

Tym razem jednak niespodzianki nie było. W 6 minucie Michał Wróblewski po raz pierwszy (ale nie ostatni) pokonał Tomka Harężlaka. Od razu próbował się „odgryźć” Rafal Limowski-  piłka po jego  niesygnalizowanym, futsalowym uderzeniu poszybowała minimalnie nad poprzeczką. Po tej akcji na dobrych kilka minut nastąpił moment względnie wyrównanej gry. Tak mniej więcej do  12 minuty. Wtedy to pokazał się Jakub Kulma i podwyższył wynik na 2:0. W chwilę później było już 3:0 – indywidualną kontrę wyprowadził Szymon Makowski , zgrał dokładna piłkę do Mateusza Królickiego, a „Kicek” nie miał problemu z pokonaniem golkipera Desperado Team. Przy tym rezultacie włatcy przystopowali i wyraźnie przestawili się na grę z kontry. Ta strategia przyniosła wymierny rezultat  w 24 minucie , kiedy to – właśnie z kontry!-  Michał Wróblewski zdobył czwartą bramkę dla swego zespołu.

Druga połowa zaczęła się od kontry niezmordowanego Szymona Makowskiego  wykończonej przez Wróblewskiego (ładnym zwodem zmylił bramkarza) i – jeżeli chodzi o to kto zgarnie punkty  – było już po meczu.

Włatcy Stadionuf po raz wtóry wyraźnie poluzowali (co raczej nie było zgodne z ich naturą), stąd mecz – też po raz wtóry – wyrównał się. W 35 minucie świetną, indywidualną akcją (rajd niemal przez całe boisko!) popisał się Kamil Foryś, niestety na finiszu albo osłabł albo źle trafił w piłkę, bo uderzenie, którym uraczył Mateusza Gawędę nie mogło bramkarzowi czerwono-czarnych zrobić krzywdy. W 36 minucie Makowski uderzył z woleja mocno, ale  m a ł o  precyzyjnie (piłka zamiast  do bramki Desperado Team,  poszybowała..na połowę włatcuf).

W 37 i 38 minucie słoneczko w końcu zaświeciło niebieskim – najpierw do bramki włatcuf trafił obrońca Karol Wójcik, a później padł gol samobójczy (uderzał  Andrzej Żebro, a jeden z obrońców rywali zmienił kierunek lotu piłki). Jeżeli w głowach desperado pojawił się jakiś promyczek nadziei to szybko zgasił go Mateusz „Owen” Klęczar zdobywając jeszcze w tej samej 38 minucie szóstego gola dla włatcuf stadionuf.

W samej końcówce Michał Wróblewski trafił w słupek, desperado Rafał Limowski , po wymanewrowaniu bramkarza,  uderzył  do „pustej” bramki (jednak zbyt słabo i jeden z obrońców włatcuf zdołał piłkę dogonić i wybić ją w pole), a Mateusz Królicki ustalił finalny wynik na 7:2.

Podpierając się Wielkim Statystykiem, Arturem Legieniem, dodam, że  w trzecim spotkaniu tych drużyn, włatcy – po raz trzeci – strzelili im siedem bramek.

Paweł Kłaput

szczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się na:  www.alf.futbolowo.pl oraz na stronie ALF na Facebooku.

ORLIK_ALF

www.fly-video.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*