Relacja z 8. kolejki ALF w Nowej Wsi

ORLIK_ALFZapraszamy do lektury relacji z 8. kolejki w Nowej Wsi. Autorem tekstu jest Paweł Kłaput.

ALF

, New Village Stadium

19.05.2016

KCP Team – Oldboys Niwa  11:1

Generalnie to KCP Team powinno narzucić narrację , a nie narzuciło. Przynajmniej w pierwszej połowie. Obserwatorzy doszukiwali się dwóch powodów – pierwszy m miało być to, że muzycy zlekceważyli rywali i na pełnym luzie podeszli do meczu, drugim – bardziej kontrowersyjnym –  że  kompletnie zamieszała im w koncepcji pokerowa zagrywka gęsi  z wystawieniem Sylwestra „ Dziadka” Bączka, na „szpicy” w ataku ( ja  osobiście przychylam się do tej drugiej, bardziej kontrowersyjnej teorii spiskowej).

Zaczęło się od słupka Artura Grządziela w drugiej minucie  meczu i niewykorzystanej sytuacji  „sam na sam” Ireneusza „Dżakobsa” Jakubca (trafił piłką w bramkarza).

W 5 minucie arbiter podyktował rzut karny faul na Mateuszu Błasiaku i niezawodny w tym elemencie, Grządziel zamienił go pewnie na bramkę.

W 10 minucie  gęsi znowu postraszyły – po rozegraniu przez starych, boiskowych wyjadaczy  czyli Andrzeja Tomali i Rafała Fabii piłki „na klepkę” –  nieszczęściu cudem  zapobiegł Wojtek Wiktor.          W chwilę później muzycy mogli mieć kolejny problem, ale Rafał wyraźnie przegiął z fascynacją grania na „klepkę” i zamiast w świetnej sytuacji uderzyć na bramkę, zagrał do partnera, a partner.. wiadomo co – podania nie wykorzystał.

W 18 minucie z połowy boska uderzył golkiper  Niwy Dawid Śleziak – piłkę,  zmierzającą w samo „okienko” bramki, ekwilibrystyczną interwencją,  obronił  Wiktor.

Takie harcowanie  starszych panów – na początku traktowane nieco  z lekka – po jakimś czasie co niektórych wicemistrzów ALF zaczęło uwierać i irytować (po prostym błędzie w przyjęciu piłki przez Artura Grządziela, kapitan Mateusz „Ryba” Błasiak, mocnymi słowami potraktował swego czołowego napastnika).

„Postawiony do pionu”  czołowy napastnik szybko „zaskoczył” i w 20 minucie ładnie, zwodem „na odciągnięcie piłki” położył bramkarza  i wcisnął futbolówkę do siatki.

W 22 minucie świetną okazję miał Rafał Janosz, ale posłana przez niego głową z „piątki” piłka przeszła  tuż obok słupka.

Druga połowa zaczęła się idealnie dla muzyków – już w 25 sekundzie Artur Grządziel, sytuacyjnym, niesygnalizowanym i bardzo precyzyjnym  uderzeniem ze „szpica” posłał piłkę do siatki i po tej akcji  przysłowiowy  „worek z bramkami” rozwiązał się.

Strzelali: Adrian Majkuciński (dwa trafienia), Sebastian Zając, Krzysztof  Chmielniak, Wojciech Wiktor  (bramka nietypowa, bo Wojtek, zobaczywszy , że jego vis a vis, Śleziak, zapędził się na połowę muzyków, wybił odważnie piłkę w kierunku opuszczonej bramki i ..trafił!) – w przerywniku Śleziaka zastąpił między słupkami „Dziadek” , bez najmniejszego powodzenia – Artur Grządziel (trzy trafienia) i  na koniec jeszcze raz Zając.

Honorowe trafienie dla Niwy zaliczył Andrzej Tomala.

Desperado Team – K3  4:8

W 1 minucie meczu defensor Przemysław Łata  z polowy boiska przymierzył w sam „winkiel” i piłka odbiwszy się od wewnętrznej części poprzeczki  wpadła do siatki. Księgarze prowadzeniem cieszyli się równe 10 minut, bo w minucie 11 do wyrównania doprowadził – też strzałem z dystansu – defensor rywali, Karol Wójcik.

W 20 minucie w strefie środkowej boiska piłkę, po błędzie niebieskich, przechwycił Szymon Juras i ”prezent”  wykorzystał. Ten sam zawodnik zdobył trzeciego gola dla czarnych koszul ( strzał Marcina Sporysza ,  bramkarz Desperado Team, Tomek Harężlak obronił, ale przy dobitce Jurasa był bezradny).

W 27 minucie meczu kontrę wyprowadził  Przemysław Jekiełek, zagrał piłkę do Andrzeja Żebry, a napastnik Desperado Team położywszy ładnym balansem ciała  awaryjnego bramkarza księgarzy, Mateusza Pawińskiego (zastępował nieobecnego z przyczyn obiektywnych Michała Wysogląda) posłał futbolówkę do siatki.  Czarne koszule nie pozwoliły się jednak „rozbujać” rywalom,Przemek Gałuszka uderzył z dystansu (jak zaakcentował na pomeczowej konferencji: lewą nogą! która to – taki nasuwa się po tym oświadczeniu  wniosek– służyła dotąd li tylko do..podpierania?) i księgarze znowu odskoczyli na bezpieczny dystans. W 34 minucie niebiescy, po bramce Jekiełka, znowu złapali kontakt”. Niestety prosty, ale brzemienny w skutkach, błąd w obronie rozwiał te nadzieje. Bramkarz Harężlak zagrał piłkę do Pawła Niedzieli , ten, naciskany przez przeciwnika zgrał mu ją z powrotem, ale  że zrobił to bardzo nieprecyzyjnie, futbolówkę przejął Juras i na tablicy mieliśmy 6:3 dla ksiegarzy. W 43 minucie, z dystansu, uderzył Adam Jura i dobrze dotąd spisujący się między słupkami  golkiper niebieskich  przepuścił ją  (a nie powinien)

Pod koniec spotkania jeszcze jedno oczko (w sumie czwarte czyli takieta pół alftricka) zapisał na swoje konto aktywny Symon Juras .

Kropkę nad „i” postawił  mocnym uderzeniem zza „szesnastki” Marcin Sporysz ( piłka odbiła się od „wewnętrznej poprzeczki”) , a rozmiary porażki zmniejszył Przemysław Jekiełek .

Czarne koszule mogły z dumą  zameldować Michałowi Wysoglądowi:  „kapitanie! zadanie zostało wykonane!” czy coś w tym stylu..:-)

Ultras Kęty – Oldboys Beskid Andrychów  3:7

Mecz z rzędu klasyków. Zazwyczaj stojących na dobrym poziomie, dynamicznych, z dużą dawką dramaturgii i..nadprogramowej adrenaliny.

Niestety boiskowa proza sprawiła, że oba zespoły nie mogły zaprezentować się w pełnych zestawach – w szeregach kęczan zabrakło Kamila Pietrasa, Michała Karkoszki i Krzysztofa Michalaka, w zespole andrychowian.. no właśnie.. sensowniejszym byłoby zapytać, kto się w nim jeszcze uchował? (do wcześniej kontuzjowanych dołączył Łukasz Smaza, na szczęście szczuplutką kadrę udało im się ponownie uzupełnić Markiem  Kudłacikiem i Kamilem Góralem).

Mecz zaczął się  bez wstępnych harców, badania się i takich tam taktycznych czarów-marów. Kropnął mocno Góral, kropnęli – równie mocno i równie niecelnie – Dominik Nycz i Adam Hawro.

W 4 minucie kontrę wyprowadził Rafał Michalak, zagrał  piłkę do Hawry, a „fałszywy skrzydłowy” cytrynek technicznym uderzeniem w „krótki róg” pokonał Kudłacika. Andrychowianie odpowiedzieli niemal natychmiast – Sebastian Pilarski z autu  posłał piłkę  na głowę rosłego Krzysztofa Kopytki  i mieliśmy remis 1:1..

W 7 minucie zaiskrzyło po raz pierwszy- Pilarski sfaulował kapitana Bogumiła Olesiaka i zarobił żółtą kartkę, ale ultrasi nie mogli skorzystać z osłabienia rywali, bo ich kapitan za.. narzekanie i generalnie postawę malkontencką też złapał żółtko i – solidarnie z obrońcą Beskidu – pomaszerował za linię autową.

W 8 minucie zabawę Wojtka Wilka z awaryjnym bramkarzem, Mateuszem Musiałem na przedpolu bramkowym wykorzystał szybki Góral i –  parafrazując  znane przysłowie: „gdzie dwóch się bije.. na gdzie dwóch się bawi,   tam trzeci korzysta – ten trzeci, czyli Góral, skorzystał i „szpicem” buta wepchnął piłkę do siatki. W tej samej minucie jeszcze Hawro trafił w słupek, a gra zaostrzyła się (powalony został Łukasz Lachendro, zaś  Józef Ryłko dynamicznie szarpnął za koszulkę Wojtek Wilka, wzbudzając jego uzasadniony gniew).

W 10 minucie Marek Kudłacik, w swoim stylu, wyrzucił piłkę ręką do przyczajonego na przedpolu ultrasów , Kamila Górala i najmłodszy oldboj, po przyjęciu futbolówki nie miał najmniejszych problemów z umieszczeniem jej w siatce.

Jak by było mało nieszczęść, cytrynki w tej samej minucie straciły swojego lidera Adama Hawrę (przy starcie do piłki naderwał mięsień dwugłowy uda i musiał zejść z boiska)

W 14 minucie Mariusz Zwierzchowski uderzył w słupek, a groźne „klepnięcie” Marcina Jekiełka skasował Kudłacik.

Starsi panowie spod Pańskiej Góry , mając dwubramkową przewagę skupili się na grze obronnej (niczym piłkarze ręczni na kole, z pełną asekuracją i przekazywaniem sobie rywali, ustawili „zasieki” na linii szesnastki, zaś mając piłkę w posiadaniu, szanowali ją, grali w „dużego dziadka”, raz za czas wyprowadzając kontry na Kopytkę lub Lachendrę. To ustawienie było „strzałem w dziesiątkę”, bo  ultrasi w tej odsłonie gola zdobyć nie zdołali, co więcej, poirytowani nieciekawą sytuacją, zaczęli mieć do siebie nerwowe pretensje (trafnie podsumował to Wojtek Wilk: „czemu dyskutujecie, a nie gracie?”)

 Druga połowa zaczęła się dobrze dla ultrasów – po akcji Nycza,  Wilk – na raty, bo na raty –  ale w końcu zdobył drugą bramkę dla swego zespołu. Dwie minuty późnie wszystko wróciło do wcześniejszego stanu –  Kudłacik zagrał piłkę do Górala, Góral, niczym Usain Bolt,  pognał z nią do rogu boiskai zagrał mocno  na „piąty metr; tam nogę przystawił „Fadromka”  i było 4:2 . Kalejdoskop wydarzeń zaczął nabierać tempa:  bramka  Dominika Nycza na 4:3 ożywiła ultrasów, zaiskrzyło  między Grzegorzem Górką, a Wojtkiem Wilkiem, Pilarski z Nyczem ucięli sobie krótki dyskurs w temacie faulowania(bez satysfakcjonujących uzgodnień), boisko opuścił Góral (odnowiła się ledwo co podleczona kontuzja), a Kopytko w dobitce strzału Górki, z metra, posłał piłkę „Panu Bogu w okno”.

W 36 minucie Kudłacik znów idealnie wyrzucił piłkę do Łukasza Lachendry i napastnik oldbojów po „obróceniu” Rafała  Michalaka, oddał kąśliwy strzał i  pokonał Musiała (swoją drogą, gdyby prowadzić jakąś klasyfikację dotycz mącą asyst , golkiper Beskidu byłby pewnie w czołówce). W odpowiedzi Dominik Nycz zagrał do Mariusza  Zwierzchowskiego, a „Cebula” tego podania nie zmarnował itrafił do siatki.

W 44 minucie grającego ostro Grzegorza „Gulczasa”  Górkę, hokejowym „bodiaczkiem” potraktował i powalił poza linię autowa Nycz i  – do tego momentu ze stoickim spokojem przyjmujący werbalne zaczepki  – zawodnik Beskidu nie wytrzymał i „przystartował” do rywala (oczywiście w tle musiał pojawić się jego główny „adwersarz” Wojtek Wilk ,ale on.. raz: zawsze pojawia się w takich sytuacjach, dwa: tu akurat stanowił małe piwo!.. prawdziwe niebezpieczeństwo, nadciągało, a raczej nabiegało  od bramki  ultrasów – potężny Mateusz „Żuraw’ Musiał, rozeźlony „po zbóju”, wyraźnie chciał się skonfrontować fizycznie z Górką.. cóż..nie mogłem do tego dopuścić więc bohatersko wskoczyłem między wyżej wymienione podmioty i odgradzając  je klatą tudzież brzuchem spróbowałem przywołać do porządku –  niesamowite! akcja zakończyła się pełnym sukcesem, bo  „Żuraw” podreptał spolegliwie z powrotem do bramki, Wilk na środek pola, a Górka – z żółtą kartką – na 2 minuty  za boisko).

Na 3 minuty przed końcem spotkania z kontry bramkę zdobył Krzysztof Kopytko, a minutę później, po dwójkowej akcji: Lachendro –Kopytko, ten sam zawodnik ustalił wynik meczu.

PS nie mogę powstrzymać się od jednej uwagi..szkoda , że ultrasi zdecydowali się na postawienie Mateusza  Musiała w bramce,: ”Żuraw” był ostatnio w dużym „sztosie” i mógł pociągnąć grę swojego zespołu.. Z drugiej strony: kto wtedy miałby stanąć między słupkami?

20.05.2016

Niezniszczalni – Włatcy Stadionuf  2:13

Niewątpliwy sukcesem Niezniszczalnych i samego kapitana Krzysztofa Szumowskiego było , to że po ubiegłotygodniowym organizacyjnym blamażu  przystąpili do gry.

I to był niestety jedyny pozytyw w tym meczu, bo na boisku, już w czysto sportowej rywalizacji , zostali mocno poobijani  przez ekipę Włatcuf Stadionuf.

Przyznaję, nie lubię takich meczów z takimi wynikami , bo delikatnie mówiąc –  są monotonne i przewidywalne i w niemal każdym fragmencie, powtarzalne, a poza tym kiepsko się je opisuje..

Zatem bez silenia się na opisy poszczególnych trafień (zainteresowałyby strzelców, reszta pewnie usnęłaby przy siódmej..góra.. ósmej bramce) powiem tylko,  że do przerwy ekipa Legienia prowadziła 7:1 , a po przerwie dołożyła jeszcze sześć trafień. Padł też pierwszy w tym sezonie alf trick (8 bramek w meczu), a jego autorem był Paweł „Serek” Seratowicz. Gratulacje!

Pozostałe bramki strzelili: Michał Wróblewski 2,  Jakub Kulma 1, a dla Niezniszczalnych: Tomasz Sadlik i Adrian Bryzek

Z humoresek , które w tym meczu pojawiło się kilka, najbardziej spodobała mi się ta z końcówki meczu, kiedy to rzut wolny na wysokości „szesnastki” wykonywali niezniszczalni, a ich kapitan, Krzysztof Szumowski poirytowany indolencja strzelecką kolegów, skierował do egzekutora,  Dominik Harężlaka gorący apel: „..strzel w stronę bramki!” .

Dominik Hareżlak  nie posłuchał swego kapitana. Albo apel kapitana był ponad jego siły. Dominik Harężlak strzelił nad poprzeczką.

Football Academy Andrychów – Kojoty  3:10

Akademicy mieli nie lada orzech do zgryzienia –  na mecz z kojotami stawili się w  niepełnym, pięcioosobowym składzie i mocno zastanawiali się czy jest sens wyjść przeciwko bardzo mocnej w tym sezonie ekipie kojotów (popełniane nerwowo telefony , mające na celu sprowadzenie na New Village Stadium chociaż jednego zawodnika, nie przyniosły rezultatu). Ostatecznie Kapitan Seweryn podjął heroiczną decyzję  i akademicy do boju przystąpili.

I trzeba od razu powiedzieć, ze w pierwszej odsłonie, dopóki starczało sił, poczynali sobie bardzo dzielnie. Stracili tylko dwie bramki po strzałach Daniela Ferreriego i nowego nabytku stada, znanego przede wszystkim z występów w ekipie Chłopaków z Ośki, Konrada „Ziobera” Wrony.

Jednak przy całym szacunkiem dla ofiarnej i zaangażowanej postawy pięciu  akademików, trzeba dodać, że w tym fragmencie meczu stado ułatwiało im zadanie jak tylko mogło, grając  statycznie, mdło, bez ikry (nasuwa mi się tu jeszcze inne, mocniejsze  określenie, ale go nie użyję, bo mógłbym mieć kłopot z cenzurą). Dobrych i bardzo dobrych sytuacji nie wykorzystali:  Adrian Pękala, Mateusz Kurec, „Ferri” i Arek Orlicki, bo albo nie trafiali do siatki z najbliższej odległości  albo na przeszkodzie stawał im fantastycznie tego wieczoru usposobiony bramkarz, Kamil Babiński.

W 22 minucie spotkania Seweryn  Łysoń wyprowadził  szybką kontrę, zagrał do  Daniela Wieczorka i niespodziewanie FAA złapało „kontakt’ (2:1)

„Kontakt” zgasł w 10 sekundzie drugiej odsłony, kiedy to kapitan Adrian Pękala trafił do bramki z lewego skrzydła. Ferreri , próbował od razu iść w jego ślady, ale pośpieszył się i kopnął piłkę wysoko..bardzo wysoko.. tak „we świat i w hektary”  (koledzy Daniela  – nie ja! –  złośliwie skitowali wyczyn swojego pomocnika: „ooo..w y s o k i   poziom..”).

Andrychowianie  nie zamierzali oddawać pola i w 28 minucie, w zamieszaniu podbramkowym, za sprawa Jakuba Sokołowskiego, złapali drugi i jak się okazało ostatni już „kontakt”. Niestety nic w przyrodzie nie ginie, życie nie znosi próżni, a za wszystko trzeba płacić. Beniaminek z każdą minutą coraz bardziej słabł i w drugiej odsłonie walczył już w zasadzie na „oparach”  (stado zimnokrwiście wykorzystało to osłabienie i w ostatnich dwudziestu minutach zrobiło sobie mały festiwal strzelecki (bramki: Wrony 3,Kurca 3, Ferreriego).

W 40 minucie akademikom udało się jeszcze raz zerwać i zdobyć trzecie „oczko” (po rzucie rożnym celną dobitką popisał się Łysoń).

PS  rozczarował  sakramencko fan club Football Academy Andrychów, który, zamiast w trudnych momentach  wspierać swoich chłopaków (z Miodońskim Grzegorzem na czele), najpierw zorganizował sobie za płotem orlika kebabowy piknik, a potem, nażarty i  syty, pasywnie i bez najmniejszych emocji, obserwował  poczynania FAA  z trybuny głównej NVS.

Andrychów FC – Mistrzowie Osiedla  15:2

Derby  Andrychowa nie przyniosły spodziewanych emocji. Osłabiona ekipa osiedlowców nie miała żadnych argumentów, by podjąć wyrównaną walkę z mistrzem ALF. „Rzeź” rozpoczął w 22 sekundzie meczu  Kamil Kozłowski, a później już było ostre strzelanie duetu niesamowitych „muszkieterów”: Kozłowskiego i Michała Kubacki (bramkarz mistrzów osiedla zapewnie nabawił się bólu kręgosłupa w odcinku lędźwiowo-krzyżowym od pochylania się i wyciągania piłek z siatki).

Jedynym , bardziej ożywczym elementem tego meczu była pogoń za uciekającym czasem i..alftrickiem Kamila „Kozy” Kozłowskiego, który jeszcze na kilka sekund przed końcem spotkania był poza tym osiagnięciem. Na szczęście od czego ma się kapitana, który czuwa nad swoją trzódka i w ważnych chwilach ją wspiera. Grzegorz „Nalef” Cholewka w ostatniej akcji meczu wyraźnie poszukał „Kozy” , zagrał mu piłkę w pole karne i .. alf trick snajpera AFC, prawdziwym rzutem na taśmę, stał się faktem!  Gratulacje!

Bramki dla AFC zdobywali: Kamil Kozłowski 8, Michał Kubacka 4, Grzegorz Cholewka 2, Jakub Strzeżoń 1.

Dla pokonanych Mistrzów Osiedla  dwa gole zdobył Tomek „Laska” Lach.

Panowie z osiedla, głowy do góry gramy dalej!

Paweł Kłaput

zczegółowe tabele, wyniki i strzelcy bramek znajdują się na:  www.alf.futbolowo.pl oraz na stronie ALF na Facebooku.

ORLIK_ALF

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*