Pierwsza odsłona ALF sezonu 2014

SS851687-002Zapraszamy do lektury relacji z pierwszej odsłony w Nowej Wsi.

New Village Stadium, Orlik

27.03.2014

Ultras – Orzeł  4:3

Pierwszy mecz sezonu i od razu hit! Oba zespoły, które przystąpiły do niego w składach prawie optymalnych, zaserwowały widzom ciekawe, zagranym na dużej szybkości z dopuszczalną porcją agresji, widowisko. Pierwsze 20 minut było  trochę  pechowe dla kęczan – strzały Hawry, Karkoszki i Jury trafiały bądź to w słupki, bądź w poprzeczkę. Dopiero w 21 minucie udało się im przełamać strzelecką niemoc; Dominik Nycz, minąwszy bramkarza zwodem, posłał piłkę – oczywiście po słupku! – do siatki. Drugiego gola,  „ do szatni” (bo na kilkanaście sekund przed końcem pierwszej połowy) zdobył Bartek Bujarek. Druga, zaczęła się od zdecydowanych ataków ultrasów, ale bramkę kontaktową zdobyli rywale, konkretnie Kuba Migdałek ( i był to prawdziwy majstersztyk; snajper walczaków, stojąc tyłem do bramki, przyjął piłkę po półgórnym podaniu, podbił ją i niemal z pełnego obrotu uderzył z woleja). Dość pasywne w tym momencie orły ożywiły się ( nie zniechęciła ich nawet kolejna bramka Jury) i poszły za ciosem, zdobywając dwa gole pod rząd (Jakub Kwaśniak i Przemysław Płonka). I gdy wydawało się, że orłom wreszcie uda się przełamać złą passę  w  rywalizacji z ultrasami (twarde, zacięte pojedynki,  kończyły się z reguły ich minimalnymi porażkami) przykrej tradycji po raz kolejny – po precyzyjnym uderzeniu z ”pierwszej piłki” Michała Karkoszki – stało się zadość.

KCP Team – Drink Team  4:2

Oglądając to spotkanie, zastanawiałem się skąd w zawodnikach obu ekip tyle determinacji, ostrej gry  i..nerwowej atmosfery. Dopiero po meczu Rafał Janosz  uświadomił mi w czym rzecz: „Panie Pawle to przecież były derby Nowej Wsi…”. No jasne… nowowiejskie derby..nic dodać , nic ująć ..a tylko sobie przypomnieć co się na nich i wokół nich przez te kilka lat na NVS działo. W 10 minucie meczu niespodziewanie prowadzenie objął beniaminek (gol Kamila Baścika) i to trafienie podziałało na muzyków jak płachta na byka. KCP Team przycisnęło rywala, zepchnęło do defensywy ale bramki długo zdobyć nie mogło. W końcu jednak udało się – po faulu na Michale Pietrzykowskim, Mateusz Błasiak z karnego doprowadził do remisu. Bramka numer dwa (Pietrzykowski) padła po zespołowej tiki taka na sześć „klepnięć” ( i była to bezsprzecznie najładniejsza akcja tej kolejki ALF!). W drugiej odsłonie przewaga muzyków zaczęła systematycznie wzrastać, szalał Tańczący-Z-Piłką czyli Michał Pietrzykowski (bramka nr 3 po efektownym obertasie z piłką turlaną podeszwą). Nadzieję drinkersów przez chwilę podtrzymał jeszcze Dawid Wąsik, który doprowadził do stanu 2:3, ale szybka odpowiedź KCP Team (Tomek Bies) po klasycznej kontrze z głębi boiska pozbawiła rywala ostatecznie złudzeń.

Bianconerri – Chłopaki z Ośki

Odbędzie się w innym terminie.

28.03.2014

Oldboys-Beskid Andrychów – Niezniszczalni  9:1

Mecz bez historii. Andrychowianie (bez kilku podstawowych zawodników) zagrali  dobre zawody, ale  na kolana rzucili wyłącznie rywala. Nie kibiców. Zaczęli ostrożnie, nie wykorzystując kilku znakomitych okazji do zdobycia bramek. Worek z nimi rozwiązał się dopiero w okolicach 11 minuty, a potem było już tylko „z górki”. Niezniszczalni? Cóż.. dopóki starczało sił i podstawowego konceptu, walczyli, bronili się i utrudniali andrychowianom życie na wszelkie sposoby –  w efekcie do przerwy było tylko „niezłe” 0:3. W drugiej odsłonie dominacja oldbojów nie podlegała najmniejszej dyskusji, a że miała przy tym stałą tendencję wzrostową, Beskid, bez specjalnego angażowania sił i technicznych fajerwerków, dołożył na sporym luzie, jeszcze 6 bramek (3 bramki Leszka Książka) i efektownie ograł ekipę rywali.

K3 – Kojoty  1:6

Najważniejsza rzecz! Klątwa – przynajmniej na inaugurację – została zdjęta, bo kojoty zagrały dobrze pierwszą połowę, a drugą, tą zazwyczaj feralną… jeszcze lepiej (głównie dzięki dwójce swoich reżyserów: Dawidowi Ferreriemu i Arkadiuszowi Orlickiemu)! Festiwal strzelecki rozpoczął w 10 minucie meczu najlepszy w ubiegłym sezonie snajper stada, Kuba Gaweł, a potem mieliśmy coś, czego jeszcze w historii NVS nie było – trzy przepiękne bramki kojotów (wszystkie z potężnego d y s t a n s u ! w kolejności: „bombę” Jaśka Królickego, wolej w samo okienko Ferreriego oraz  równie  efektowne uderzenie Gawła). Bramki nie tylko piękne, mocne, ale i precyzyjne – dość powiedzieć, jeden z najlepszych bramkarzy ALF, Michał Wysogląd, był przy nich absolutnie bezradny! Na sześć bramek stada księgarze odpowiedzieli jednym trafieniem pozyskanego ze Śródmieścia Łukasza Kruka.

PS i jeszcze jedno, nie mogę powstrzymać się od osobistego, jednozdaniowego wtrętu; to miłe, gdy jeden z najlepszych zawodników meczu –okazuje się – pamięta jeszcze, że swe piłkarskie umiejętności w jakimś tam  stopniu,  zawdzięcza piszącemu te słowa.. dzięki Arek!

Bajer – Włatcy Stadionuf  2:5

Zimny prysznic zaliczyli  w inauguracji brązowi medaliści poprzedniej edycji. W pełny składzie, z Krzyśkiem „Kulą” Handzlikiem w bramce, nie sprostali ekipie włatcuf i zostali przez nią boleśnie (bramkowo) poobijani. Pierwszy gol dla kotłów padł w 7 minucie meczu, a jego autorem był kocioł Kamil Gibas. Następne, też dla kotłów, były tylko kwestią czasu, bo włatcy grali szybko,nieustępliwie i z ogromnym sercem (czyli tak jak zwykle), a przy tym skutecznie (z czym wcześniej bywało różnie). Na listę strzelców wpisywali się kolejno, bardzo aktywny Rafał Ramenda oraz Marcin „Gumiś” Gumulak. Bajeranci w pierwszej połowie praktycznie nie zagrozili  bramce rywali (sterczący na szpicy Marcin Blok był skutecznie odcinany od prostopadłych podań (świetna gra „na wyprzedzanie” defensorów włatcuf), a Adrian Majkuciński przy agresywnym pressingu, raz po raz musiał się cofać  głęboko do tylu w poszukiwaniu piłki i ..gry).  W drugiej połowie – mimo że tuż po wznowieniu czwartą bramkę dla kotłów) zdobył niezawodny Ramenda – gra nieco wyrównała się. W efekcie Bajerowi udało się posłać piłkę do siatki za sprawą Majkucińskiego i tym samym minimalnie zmniejszyć dystans do rywala. Złudzeń na jakąś  radykalniejszą zmianę wyniku (czytaj: zdobycz punktową) pozbawił bajerantów  w końcówce meczu Gumulak (5:1). Ostatnią bramkę  -taką trochę na osłodzenie goryczy porażki – strzelił Marcin Blok z karnego i tym samym ustalił wynik meczu na 5:2.

/foto: Daniel Tobiasiewicz

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Inne, Społeczne, Sportowe i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czas na wpisanie wyniku operacji minął. Proszę przeładować CAPTCHA za pomocą ikonki (strzałki).

*